sobota, 20 sierpnia 2016

Nie wiem jak to będzie

Ten post miał się pojawić wczoraj, czyli dziewiętnastego, ale że zorientowałam się o 23:45, że w sumie chciałabym coś napisać i raczej bym się nie wyrobiła, to zrezygnuję z publikacji.
Ale mogę wykorzystać stary sposób z wykorzystaniem dat, bo kto bogatemu zabroni.


19.08.2016

Naszła mnie dziś wielka ochota, żeby znaleźć jakąś nową grę, ale potem stwierdziłam, że i tak ich mam za dużo, bo dwadzieścia dwie to jednak sporo (jedna co prawda nie działa, ale kij z tym). Kiedyś może zrobię w nich porządek i wyrzucę te, które mnie naprawdę nudzą, i na ich miejsce znajdę nowe, ale to w bliżej nieokreślonej przyszłości.


Chciałam dziś napisać część rozdziału na któreś z opowiadań, ale zabłądziłam na YT i za dużo rzeczy mi siedziało w głowie. Chociaż tyle, że całkiem dobrze mi idzie pisanie opowiadania do antologii, które zdążyłam rozwinąć przed zgubieniem się w Internecie.
Ale ostatnio nocami mam więcej weny, to może zaraz coś stworzę.


A poza tym nic się nie działo u mnie. Tylko tyle, że coraz bardziej chcę, żeby przyszedł już przyszły tydzień, kiedy będę sama w domu.


Dzień kończę z tą nutą:


Zahipnotyzowała mnie. I melodia, i teledysk, i wszystko. Nowa miłość ♥


20.08.2016

Skończyłam dziś czytać książkę. Dziewczyna o kruchym sercu Elżbiety Rodzeń - oceniłam na 8/10, chociaż zastanawiałam się nad 9/10, bo znowu się prawie popłakałam na koniec.
Zaczęłam już czytać kolejną książkę, ale nie mam pojęcia, kiedy skończę, bo jutro nie będę miała czasu, a w poniedziałek będę leczyć kaca po butelce wódki weselnej. Żartuję, butelki na pewno nie wypiję, ale wiem, że zostanie mi polane.


Przesiadywanie w kółko na YT nie jest dobrą rzeczą, głównie dlatego, że jedna rzecz nie daje mi spokoju. Kiedy oglądam jeden filmik, na samym jego początku mam deja vu, ale nie wiem, czego to wina: tego, że w ciągu ostatnich czterech dni widziałam go przysłowiowy milion razy i już mi się miesza, czy tego, że może krótko po jego publikacji cztery lata temu mignął mi w netach, ale tego nie zapamiętałam. Hm.
Gdyby ktoś był ciekawy: mówię o filmiku I, pet goat II.



Jakoś tak dziś mnie naszło wrażenie, że tę kozę z początku znam nie od dziś i nie od czterech dni, ale od dawna, chociaż cały filmik widziałam po raz pierwszy na pewno w ostatnich dniach, bo co prawda sprawia, że czuję się nieswojo, ale w inny sposób - po prostu jest niepokojący, nie mam wrażenia, że to widziałam.
Ciekawe.


Ej, przed chwilą zrobiłam test, jaką wielką kobietą z przeszłości jestem, i wyszło, że Joanną d'Arc. Jednak wiedziałam, co robię, jak wybierałam patronkę na bierzmowanie. xD


Kończę, bo nie mam co dopisać, a później mogę być wykopana z pokoju, bo przed weselem nocuje u nas kuzyn i nie wiem, gdzie będę spać.
Odmelduję się w poniedziałek.

2 komentarze:

  1. Oho, to ja już czekam na tekst do antologii :D
    A ja jutro pewnie skończę "Jedynego pirata..." i wrócę do Mechanicznej księżniczki.
    Siedzenie na YT może zniszczyć mózg. Ale ta koza wygląda fajnie :D
    Miłego ślubu i wesela! Będą zdjęcia?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym tygodniu powinnam już wysłać. ;)
      YT to zło! Ten konkretny filmik już szczególnie niszczy mózg - zwłaszcza że zastanawiam się dużo nad interpretacją - ale pod względem wykonania w ogóle cały wygląda fajnie.
      Dzięki :D Nie wiem, ile będę miała zdjęć, które będę mogła tu wrzucić, bo wolę ograniczać się do publikowania tu własnego wizerunku, ale myślę, że jednak coś będzie :)

      Usuń