środa, 31 sierpnia 2016

Poradnik pozytywnego myślenia

Nie będę dziś mówić o filmie z Jennifer Lawrence i gościem-którego-nazwiska-nie-umiem-zapamiętać (to chyba był Bradley Cooper, ale nie jestem pewna, a nie chce mi się sprawdzać) w rolach głównych. Jakby co, to zostaliście ostrzeżeni, bo ja raz się tak nabrałam, jak włączyłam filmik o tytule identycznym z tytułem mojej dzisiejszej notki i spodziewałam się, że go zaraz wyłączę, bo to będzie recenzja, a to było coś zupełnie innego.
W moim wykonaniu też będzie coś innego, i to bardziej wiążącego się z tytułem notki niż może wam się wydawać. :)


Jutro zaczynam ostatni rok szkolny w moim życiu (potem będą już tylko akademickie). Jak można się domyślić, w związku z tym za osiem miesięcy będę pisać maturę. Ponieważ już teraz, jeszcze przed początkiem roku, odczuwam lekki stresik, postanowiłam w tym roku szkolnym szukać w każdym dniu czegoś pozytywnego, jakiejś jednej rzeczy, która sprawiła mi radość. Nawet jeśli będzie to coś, o czym wcześniej wiedziałam, że sprawia mi radość i wpadłam na nią całkowicie nie przypadkiem, jak piosenka, którą znam parę lat i na słuchanie której naszła mnie ochota, to to odnotuję. Będzie mi w tym pomagał mój kalendarz książkowy na rok szkolny, bo gdybym nie pisała tu codziennie (a pewnie nie będę pisać, chyba że znowu zrobię Grudzień), to kalendarz będzie mi przypominał o zdarzeniach z kilku dni. Chociaż... tutaj i tak będę wspominać raczej tylko o takich najważniejszych. Pomijając fakt, że na tym blogu wszystko zdaje się ważne. xD I piszę tu o wszystkim. Gdyby nie to, że motto swoje i bloga wyznaczyłam na rok kalendarzowy, to bym sobie chyba zmieniła na to:
Wszystko, co jest negatywne, zawiera w sobie coś pozytywnego. Życie składa się ze sprzeczności między znakami plus i minus.
Ale nie teraz nie zmienię koncepcji, a na 2017 coś jeszcze wymyślę. Chyba zacznę zbierać też cytaty, żeby mieć co wybierać na motto i jeszcze na opis konta w przyszłym lipcu.
Dobra, bo przedłużam trochę.

Więc, przechodząc do rzeczy z dziś:

Na zakupach naciągnęłam mamę na kupno świeczki na Halloween, która prezentuje się tak:

video


Za dwa miesiące będę ją palić. :D
Udało mi się napisać rozdział na Życie jest podróżą. :)

W końcu poprosiłam tatę o zamówienie mi koszulki z Nie mam czasu, jadę czołgiem. :D

A ze szkolnych rzeczy to odkryłam, że matury pisemne będę miała za sobą już 10 maja. Zobaczymy, jak z ustnymi, bo to zależy, kiedy mi wyznaczy termin szkoła, ale mam nadzieję, że też w miarę szybko. I ta nadzieja mi będzie przyświecać.


I co, zrobiło się miło od razu, co nie? :D

Na koniec przedstawiam wam takie coś:


Nie wiem, co to jest, bo lista celów to nie do końca jest, ale mam zamiar to zweryfikować za kilka miesięcy - po napisaniu matur albo dopiero po odebraniu wyników - i sprawdzić, co się zmieniło w moim sposobie myślenia i takie tam. Trochę mi to smutne i głębokie wyszło, ale to właśnie daje mi dodatkową nadzieję na to, że nadchodzący rok będzie dla mnie łaskawy i w maju/czerwcu wyjdzie weselej.
Początki zdań wzięłam z tylnej okładki pierwszego tomu Ali Makoty.

A o tym filmiku mówiłam na początku :)

5 komentarzy:

  1. brawo za pozytywne nastawienie - wezmę przykład! :) świeczka megaśna! <3

    jejku Ty już myślisz o maturze... będzie dobrze, toż Ty kujonka ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogę być przykładem :)
      Jak mnie od dwóch lat wszyscy tą maturą straszą, w domu i w szkole, to nie sposób teraz nie myśleć ;) zwłaszcza że w końcu przyszła ta klasa maturalna. Ale chyba faktycznie powinno być dobrze :D

      Usuń
  2. Tak, to Bradley Cooper. Film fajny, za to książka - mistrzowska jak dla mnie, pouśmiechałam się, posmuciłam, więc to lektura naprawdę była czymś przyjemnym.
    Świetne motto :)
    Ale fajna świeczka :D Dobry nabytek na zbliżające się Halloween.
    Ja miałam matury aż do 24 maja, co najlepsze: ustny niemiecki zdałam, zanim zasiadłam do pisemnego. Bo zdawałam niemiecki. Gdybym miała porządne lekcje angielskiego, może skusiłabym się na maturę z niego.
    Można to nazwać listą celów. Powodzenia z nią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że dobrze pamiętałam. Większość zagranicznych aktorów mi się myli. A książkę może kiedyś przeczytam, ale na razie mnie nie ciągnie.
      Fajna, i w dodatku ładnie pachnie. :D
      Zobaczymy, jak to ułoży się ze mną. Mam nadzieję, że moje skończą się wcześniej, bo dużo się stresuję i chciałabym to mieć za sobą.
      Nie dziękuję, bo jeszcze zapeszę i nic się do wakacji nie zmieni. ;)

      Usuń