środa, 7 września 2016

Bycie twórcą

Oho. Do przekierowującego na mojego bloga hasła "mariusz szczerski pogrzeb" dołączyło "mariusz szczerski śmierć". To uczucie, kiedy nie wiem, czy mam się cieszyć, czy się bać...
Ciekawi mnie w ogóle, co ludzie myślą, jak po wyszukaniu takiego hasła wbijają na mojego bloga. Bo może myślą, że ja jestem neonazistką/skinem, a okazuje się, że nie jestem, a mój blog to blog licealistki z mentalnością zakrawającą momentami jeszcze o gimnazjum, która ma po prostu takie a nie inne zainteresowania.


Kurde, tak bardzo chce mi się pisać, ale tak bardzo nie mam co. Nie chcę was ciągle zanudzać tym, co jest u mnie w szkole, ale nic innego się u mnie nie dzieje poza szkołą, przynajmniej teraz.

Chyba mam PMS, bo wampir jakoś szczególnie mnie irytuje. Dzisiaj praktycznie przez cały dzień cisnęły mi się na usta obelgi pod jej adresem, ale na szczęście udało mi się przy tym zachować trochę zimnej krwi i wszystkie kąśliwe uwagi zostawiłam dla siebie. Bo ja nie chcę się kłócić, chcę mieć tylko święty spokój od osób, które mnie denerwują. Na razie chyba udaje mi się odnajdować złoty środek, ale na jak długo?

Dzisiaj prawie zasnęłam na matmie. To znaczy nie pokładałam się na ławce ani nic, ale jakoś tak nie potrafiłam skupić się na lekcji, a akurat nauczyciel upodobał sobie pytanie mnie o ostatnią lekcję (dobrze, że nie robi tego na oceny). Jak patrzyłam na tablicę, to albo myślałam kompletnie o niczym (serio, nie umiem znaleźć żadnej konkretnej myśli z tamtych chwil), albo uciekałam myślami w kierunku ŻJP.

No właśnie, Życie jest podróżą. Tak jak wspominałam, dwa dni temu była rocznica tego bloga i przy okazji jest to:
- moje drugie opowiadanie, które przetrwa dłużej niż rok [pierwsze jest o, tutaj i tworzyła je jeszcze "stara ja" sprzed czasów MLW]
- moje pierwsze opowiadanie, które będzie aktualizowane dłużej niż rok [na tamtym ostatni post ukazał się w pierwszą rocznicę powstania, już nie jestem tam aktywna, ale też żal mi było usuwać, bo to jednak sporo pracy i wspomnień]
Ach... Nie chcę się rozpisywać, bo będę brzmieć, jakby ŻJP się kończyło, ale dziwnie mi z tym, że cały rok wytrwałam przy tym opowiadaniu. I jeszcze po drodze powstały dwa kolejne, z którymi sobie całkiem całkiem radzę. W sumie to jestem z siebie całkiem dumna.
Byłabym z siebie bardziej dumna, gdybym w najbliższych miesiącach mogła pisać tyle, ile chcę, ale nie mogę. Ot, paradoks: w wakacje miałam mnóstwo czasu, ale nie chciało mi się pisać, a jak już chce mi się pisać, to jest wrzesień i zapowiada się nauki po sufit.
Kurde, bycie twórcą to jednak trudne jest.

4 komentarze:

  1. Bycie twórcą to prawie że praca na pełen etat. Ja wierzę, że sobie z tym poradzimy ;)
    Na razie złoty środek się sprawdza, więc może nie warto myśleć o tym, co będzie, jak zniknie?
    Jak tak Cię czytam, to cieszę się, że nigdy nie miałam swojego wampira, bo chybabym go któregoś pięknego dnia zatłukła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardziej mam nadzieję, dobrze byłoby sobie z tym radzić :)
      Może faktycznie nie ma co o tym myśleć...
      Ja jestem o krok od tego, więc w sumie Ci zazdroszczę, że nigdy nie miałaś kogoś takiego. Mnie zostało tylko kilka miesięcy, powinnam przetrwać. :)

      Usuń
  2. ja już ci nie raz pisałam że podziwiam cię za twój mózg do nauki, pisania i w ogóle! więc szacun!

    OdpowiedzUsuń