niedziela, 11 września 2016

New New York skyline

To, że naoglądałam się swego czasu filmików o teoriach spiskowych na temat WTC trochę utrudnia mi myślenie o ofiarach zamachów sprzed piętnastu lat z należytą czcią. Chyba pora pozwać Michała ze Strasznie Ciekawe za rycie mi bani.
Ale przynajmniej jest piosenka o tym, którą lubię (o ile można lubić piosenkę dotyczącą takiej tragedii) i którą mogę tu wstawić.

Upadam na kolana i modlę się
Za bohaterów tamtego dnia
Nie mogę znaleźć więcej pocieszenia
Dla opuszczonych ukochanych

Tak przy okazji - czy to, że raczej dobrze pamiętam to, co się działo w dziesiątą rocznicę zamachów na WTC, czyli już pięć lat temu, oznacza, że jestem stara czy po prostu, że tak powiem, dojrzała z dobrą pamięcią? Bo jak sobie najpierw przypomniałam tamten dzień, a potem sobie uświadomiłam, że wtedy byłam w pierwszej klasie gimnazjum i takie tam, to poczułam się staro.



Trochę was wprowadziłam wczoraj w błąd - nie miałam na playliście ośmiu zwiastunów, tylko dziewięć. Ale dziś trzy wywaliłam. Powinno wystarczyć. Te sześć gier, które sobie zostawiłam, zapowiada się bardzo spoko. Pewnie i tak którąś wywalę po ograniu, bo ja mam talent do grania w grę raz (albo nawet nie, bo pół czy coś) i wywalania jej, bo mi się nie spodobała. W sumie lepiej tak niż potem walczyć z sentymentami. Chociaż ostatecznie wywaliłam pięć gier z pierwszych szesnastu, czyli tych, które miałam najdłużej, to chyba nie jest ze mną źle.


Ostatnio się zastanawiałam, czy powinnam w tym roku robić Grudzień. Z jednej strony ciągle miło wspominam to szukanie obrazków i pisanie codziennie, ale z drugiej nie wiem, czy będąc w klasie maturalnej dobrze zrobię, planując wyjmowanie sobie przez cały miesiąc przynajmniej piętnastu minut dziennie z życiorysu, żeby pochwalić się w Internetach, że skończyłam czytać książkę albo ludzie w szkole zrobili to czy tamto. Mogłabym sobie znaleźć listę ambitnych tematów, na które mogę pisać, ale a) ambitne tematy oznaczają rozpisywanie się i przeobrażenie się co najmniej piętnastu minut w co najmniej trzydzieści oraz b) pomysł pewnie upadłby równie szybko jak powstał, czyli... no, szybko, bo wymyśliłam to przed chwilą. W Wielkim Poście miały być posty o wierze i co? Był jeden. Nawet po Wielkim Poście już żadnego nie napisałam. To chyba zwyczajnie nie jest blog na takie tematy.
Well, mam jakieś dwa i pół miesiąca na myślenie, jeszcze się zastanowię.


A teraz pozwólcie, że oddalę się na chwilę i pouczę się na wtorkową geografię, bo (podobno) ma być kartkówka, a potem pójdę coś stworzyć na inne blogi. Miałam jakiś nowy pomysł na opowiadanie, ale mi uciekł, zanim zapisałam, więc napiszę coś, co wiem, jak ma wyglądać.

1 komentarz:

  1. Masz dobrą pamięć. Ja nadal miewam przed oczami widok nagrań, które pokazywali w telewizji w dzień ataku.
    Grudzień to dobry pomysł, ale kiedy będziesz miała pewność, że sobie z tym poradzisz.

    OdpowiedzUsuń