czwartek, 8 września 2016

Pomiędzy snami a bezdomnymi

Dzisiaj chyba zrozumiałam, że koledzy, których mam, to może nie moi przyjaciele, bo to ciągle dla mnie za mocne słowo, ale to tacy prawdziwi koledzy. Przy okazji uświadomiłam sobie, że to, co było między mną a wampirem, nigdy nie było tym czymś. No kurde, ona nawet nie wie o Karlu-Ottonie, a jednak trochę ze sobą gadałyśmy w okresie maj-czerwiec. [Chyba, ale ja raczej pamiętam każdy raz, kiedy musiałam wypowiedzieć jego nazwisko i jak się przy tym zacinałam, a nie pamiętam, żebym wygłupiła się właśnie przed nią]. Dla ścisłości, jeden z kolegów czyta mojego bloga (co w ogóle jest abstrakcją dla mnie, ale jednak na tyle mu zaufałam) i zna wszelakie szczegóły, a drugi wie prawie nic, ale wie, jak Karl-Otto wygląda, bo ma dużo do czynienia z moim telefonem. Nawet mu dziś pokazałam przerobione Snapchatem zdjęcie, wiecie, to różowe z kwiatkami. Dobrowolnie. Czaicie to? DOBROWOLNIE (!) pokazałam mu chyba najdziwniejsze zdjęcie, jakie mam w telefonie. To coś znaczy, ja wam mówię.
Wydaje mi się, że pod względem relacji międzyludzkich to będzie dobry rok szkolny. Nawet już mam zaplanowane jedno wyjście z domu, bo jak się dziś kolega dowiedział, że nigdy w życiu nie jadłam kebaba, to powiedział, że muszę spróbować, i stanęło na tym, że w przyszłą sobotę jadę do niego i on mi pokaże, gdzie są dobre.


Dziś wystartowała antologia, w której biorę udział. Podlinkuję ją tutaj dopiero, jak pojawi się moje opowiadanie, bo jestem chamską egoistką leniwą bułą i nie chce mi się wchodzić na Wattpad. Ogólnie to nie wiem, kiedy to nastąpi, bo jestem dziwna i się nie dowiedziałam, ale sądzę, w ciągu najbliższych dziesięciu dni. Chyba.


A na historii rozmawialiśmy dziś o bezdomnych i bezrobotnych, i o tym, że ludzie pochowani na cmentarzu może i są bezrobotni, ale przynajmniej mają dach nad głową - jedni mieszkają bardziej w domkach, inni bardziej w blokach, a jeszcze inni są w wersji instant. Typowa historia.


Coś jeszcze chciałam... Aha. Gadałam dzisiaj z jednym kolegą o snach i przypomniał mi się mój sen z kwietnia, w którym byłam w ciąży. Trochę przegadaliśmy temat, ale to w sumie nieważne. Ważne jest to, że dziwnym trafem ktoś poruszył temat snów dziś na religii i katechetka zaczęłam nam mówić, że sny odpowiadają temu, o czym często myślimy, naszym marzeniom, pragnieniom, nadziejom i planom. Ja na to do kolegi:
-Ej, to dlaczego mi się ciąża śniła?
Bo to jest w sumie dziwne. Owszem, zachciało mi się być w ciąży, ale to już było po tym śnie.
Tak sobie teraz pomyślałam - może to był znak? W sensie takim, że może mój organizm chciał mi dać znać, że na ten moment mogłabym już poradzić sobie z ewentualną ciążą i wychowaniem potomstwa, czy coś. Nie żebym to planowała na najbliższe cztery lata, bo wolałabym najpierw skończyć studia. Poza tym studia dają mi szansę na poznanie partnera życiowego, bo jak na razie to ja nigdy w życiu w ogóle chłopaka nie miałam i nie zanosi się, żebym miała przez kolejny rok.


Tym optymistycznym akcentem kończę, bo pora iść spać, jutro na ósmą do szkoły.

4 komentarze:

  1. Hej :)
    Widzę, że z chłopakami miewasz lepszy kontakt niż z dziewczynami - mam tak samo! Może to wina dwóch braci i dwudziestu kolegów w klasie w gimnazjum, niemniej nadal wolę ich towarzystwo, bo jakoś tak lepiej do nich docierają pewne fakty, nie potrzebują tyle tłumaczenia.
    Twoja praca pojawi się 13 września :P Chyba Ci o tym pisałam w mailu.
    Sny to w ogóle trudno wyjaśniać i pod względem interpretacji, i pod względem "skąd się biorą". Twoje wytłumaczenie wydaje mi się logiczne.
    Czy studia (dzienne) to idealna okazja do poznania chłopaka? Nie wiem, bo byłam wówczas totalnym outsiderem nie szukającym znajomości; teraz na zaocznych jest mała grupa, chłopaków w moim wieku czy lekko starszych brak (pewien K. się nie liczy, on mnie jedynie wkurza), a jakoś z innymi rocznikami osobiście kontaktów nie mam. Co tam, mogę być wiecznym singlem xD
    Dobranoc! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to może wina starszego brata, który poświęcał mi sporo czasu. Albo to rodzinne, bo moja siostra też woli męskie towarzystwo.
      Nie pisałaś, pamiętałabym ;) Dzięki za informację.
      W sumie to moja siostra poznała swojego męża na studiach dziennych. :) Co prawda nie studiowali razem, ale mieli wspólnych znajomych. Ostatnio jestem mniejszym outsiderem niż zawsze myślałam, więc a nuż znajdę chociaż tych znajomych. :D
      Miłego dnia!

      Usuń
  2. ale że kebaba nigdy nie jadłaś?!!! weeeeeźźźź!! :P :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo usłyszałam wczoraj w szkole :P no tak wyszło no :)

      Usuń