niedziela, 4 września 2016

Samochody, wojna i jeż

Wczoraj był wspaniały dzień!
Co prawda przede wszystkim siedziałam przy stole i słuchałam rozmów, ale szybko zaprzyjaźniłam się z kotami, za którymi nawet nie musiałam się uganiać, bo same przyszły.

Nie żebym się interesowała jakoś bardzo motoryzacją (może poza czołgami :P chociaż i tak wszystkie wyglądają dla mnie tak samo, a gdyby mnie to obchodziło, to rozróżniałabym modele), ale dwie rzeczy, które wczoraj mnie bardzo podekscytowały.
Pierwsza to taka, że brat szwagra, który jeździ na tirach, przyjechał wczoraj służbowym samochodem do domu i mogłam wbić do szoferki się rozejrzeć. Tak, musiałam być na boso, żeby nie nanieść brudu do środka - ponoć kierowcy tirów mają takie zboczenie zawodowe.


Druga rzecz to taka, że szwagier obwiózł mnie po wsi maluchem przerobionym na rajdówkę. Nowe, nawet fajne wrażenie.

Potem, czyli już pod wieczór, jakoś tak się zakotłowało, że wylądowałam w pokoju szwagra i zaczęłam z nim - w sensie ze szwagrem, a nie z pokojem - rozmawiać o drugiej wojnie światowej. Ahh, jak miło trafić na kogoś, kto interesuje się tym samym co ty. ♥ Obiecał mi, że przy najbliższej okazji pokaże mi ciekawe miejsca w okolicy. Po drodze zajebałam mu dwie książki z pokoju na wieczne nieoddanie xD pożyczyłam od niego dwie książki, bo jedna mnie zaciekawiła, a drugą mi polecił. Polecił mi też film, który bym nawet obejrzała, ale dziś przeczytałam spis postaci, i zaczęłam się wahać, bo jedną z postaci historycznych jest tam Otto Globocnik (o którym wspominałam tutaj), a że mam z tym nazwiskiem raczej jednoznaczne skojarzenia, to nie wiem, czy wytrzymam. Może kiedyś...

Tuż przed wyjazdem do domu spotkaliśmy jeszcze pana jeża dobierającego się do karmy dla kotów. Ponoć jest tam na podwórku stałym gościem.



Jak już wspominałam, to był całkiem spoko dzień, gorzej z dzisiejszym, bo zaczęłam się martwić tym, jaki będę miała plan lekcji oraz maturą, bo jak na razie mieliśmy tylko trzy przedmioty, ale wszystkie maturalne i ilość związanych z tym informacji powoli mnie przerasta.
Ale przynajmniej zostało mi tylko 236 dni do końca roku szkolnego. :D

4 komentarze:

  1. fajnie wyglądasz w tej szoferce! widać radość! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no była radość :) pierwszy raz byłam w ogóle tak blisko tira i jeszcze od razu mogłam do środka wbić :D

      Usuń
  2. Świetnie wyszłaś na tym zdjęciu ;)
    Fajny jeż do Was zawitał :D Nazwałaś go jakoś? No wiesz, by nie czuł się nieznany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Zauważyłam, że w netach popularne jest nazywanie jeży Jerzy i właśnie tak o nim pomyślałam. :) Ale jeśli jeszcze kiedyś go spotkam, to może wymyślę mu inne imię, żeby wyróżniał się z tłumu.

      Usuń