sobota, 17 września 2016

Stara przyjaźń nie rdzewieje

Co prawda nie mam zamiaru wrzucać na tego bloga wszystkich moich pojedynczych opowiadań, jakie napisałam, ale pomyślałam, że te napisane od zeszłego lipca powinny się tu znaleźć. Dlatego opowiadanie z antologii wylądowało tutaj: http://welcome-here-in-my-world.blogspot.com/p/nie-do-zastapienia.html :)


Hasło dnia wczorajszego. Na lekcji geografii:
-Z czym wam się kojarzy Żyd?
-Z obozem!

Prawie o tym haśle zapomniałam, ale przypomniało mi się, jak zobaczyłam ten obrazek:

Miota się jak Żyd po pustym sklepie. xD Chyba ustawiłabym sobie to na tło na fanpejdżu albo na prywatnym profilu, gdyby nie to, że w obu miejscach mam sklejkę ze Złota dla Zuchwałych i jakoś nie mam serca, żeby to zmieniać. Poza tym chciałam sobie pobić prywatny rekord w niezmienianiu teł na Facebooku i Karl-Otto ma mnie do tego zmotywować.


Jeszcze a propos geografii. Pamiętacie, jak w zeszłym roku cieszyłam się ze zdjęcia z Auschwitz, które znalazłam w podręczniku z wosu? Teraz przyszedł czas na podręcznik z geografii i taką oto wzmiankę w temacie o konfliktach i zamachach:

Były chwile, w których żałowałam wybrania rozszerzenia z geografii - teraz nie żałuję wcale. :D Szukałam takiego podpisu na mapkach w podręcznikach przez całe gimnazjum (no dobra, może tylko przez większość) i dwa lata liceum, aż w końcu się doczekałam. :)


Od jakiegoś czasu nachodziły mnie myśli o napisaniu postu o efekcie motyla oraz o jego wystąpieniu w moim życiu, ale dzisiaj stwierdziłam, że jednak nie chcę go pisać. Bo to byłby smutny post, a ja nie chcę tu smutać. Ten blog ma tętnić życiem i wesołością! Zresztą, sporo postów okołotematycznych już napisałam (tzn. sprzedałam tu już sporo faktów związanych z moim życiem przed założeniem tego bloga - ba, przed pojawieniem się w blogosferze!) i chociaż w ostatecznym rozrachunku post o efekcie motyla byłby jedynie postem zbierającym wszystko do kupy, to chyba wolę poczekać na lepszą okazję. Albo bardziej melancholijny nastrój, bo ostatnio trzyma się mnie całkiem dobry humor.


Odważyłam się dziś odezwać do tej dziewczyny z Tumblra, z którą tak dużo kiedyś pisałam, ale urwał nam się kontakt. Napisałam jej zgodnie z prawdą, że się za nią stęskniłam i że chciałabym znowu popisać, nawet gdyby miała w pewnym momencie odejść, bo teraz będę na to gotowa i zrozumiem w razie czego.
I wiecie co?
Odpisała mi! Znowu będziemy rozmawiać! ♥ Naprawdę się cieszę! Brakowało mi naszych rozmów i tego, że mogę się komuś wygadać o naprawdę wszystkim.
Dzisiaj jest jeden z lepszych dni mojego życia, bo nawet jeśli to się pewnego dnia znowu skończy, to dobrze, że może potrwać jeszcze trochę. :)

1 komentarz:

  1. Miałam dobrą pamięć do takich wydarzeń na lekcjach wosu (dzisiaj niewiele pamiętam, bo starość xD). Ale Utoyi jeszcze nie widziałam w podręczniku.
    Cieszę się, że kontakt się odnowił :)

    OdpowiedzUsuń