czwartek, 29 września 2016

"Ty masz czas na wszystko"

Kolega mi dziś powiedział, że gadał z wampirem i ona - jak zrozumiałam - jest obrażona o to, że a) nie pojechałam na jakiś maraton filmowy czy coś (na który pewnie w końcu stwierdziłam, że nie pojadę i zapomniałam o tym do tego stopnia, że nikomu nie powiedziałam) oraz b) że zawsze, kiedy ona mi się rozgadywała, to ja jej odpowiadałam krótko, ale wiecie, tak bardzo krótko, "yhym", "no", "dobra" i takie tam.
Czyli chodzi o to, że nie umiałam rozwiązywać jej problemów. Tak jakbym własnych miała mało.
Aha, i jeszcze się dowiedziałam, że ona mnie uważała za dobrą przyjaciółkę, ale coś tam.
Jedna myśl, która mi krąży po głowie od kilku godzin i chyba jest jedynym dobrym podsumowaniem całej tej sprawy: To jest chyba jakiś kurwa żart.

No ale ej, jak można uważać za dobrego przyjaciela kogoś, kogo się prawie nie zna? Dobra, nie wiem, ile ona uważa, że o mnie, ale dla mnie to dziwne, że ja w sumie jej nic o sobie nie mówiłam, a ona to widziała jako przyjaźń. Pomijając już fakt, że uważam przyjaźń za pojęcie powszechnie nadużywane, to ja rozumiem, że są ludzie i parapety ludzie ufni i nieufni, no ale bez przesady.

Nawet nie wiecie, jak się w tej sytuacji cieszę, że do końca szkoły tylko siedem miesięcy, a potem matury i pozamiatane.
Tylko niech mi wampir książkę odda, bo jej na początku miesiąca pożyczyłam i zaginęła w akcji. Książka oczywiście zaginęła.


Dobra, pora zmienić temat, bo za dużo negatywnych fal.


Jutro będzie rozdział na Podróży do III Rzeszy. Nieważne, że napisałam dopiero ok. 550 słów na jakieś 4000, jakie chcę osiągnąć (ogólnie to sporo jeszcze akcji przede mną) i nieważne, że chciałam jeszcze nagrać coś na YouTube i może nawet to zmontować. Dam radę!
Bardziej mnie martwi to, że najpierw będę musiała napisać trzy kartkówki i to pod rząd.
I tak dam radę! Mam przecież czas.


Aż mi się przypomniała ta piosenka:


A ty kieruj życiem brachu tak byś był zadowolony
Nad bycie człowiekiem nie przekładał mamony
[...] Ty masz czas na wszystko, i setki wschodów słońca
i miliony ścieżek, prowadzących do końca

Trzy lata temu to znalazłam i dalej tak samo ją doceniam. Głównie za tekst, chociaż melodia też mi się podoba. Kojarzy mi się ze "starymi" czasami. Chciałam napisać, że starymi dobrymi czasami, ale czy one były dobre, w sensie lepsze? Chyba nie... Zawsze miałam upadki, ale miałam też wzloty, chwile złe i dobre. I muszę się trzymać myśli, że zawsze będzie coś, co mi rozjaśni drogę.
Bo bez deszczu nie byłoby tęczy.





Łuhuuu, chyba schodzę zbyt głęboko z tymi tekstami.

1 komentarz:

  1. Na taką uwagę wampira chyba wzruszyłaby ramionami i powiedziała: "ależ ty dziecinna". Jakoś podchodzę do ludzi z dystansem i wredotą, by sobie za dużo nie myśleli. Twój wampir nie wyznaje tej reguły, ma za swoje. Jak można się czepiać takich pierdół, kiedy wyobraziło sobie w głowie coś, co nie ma miejsca?
    "Stare" czasy to może być nawet roku temu.
    Też mam piosenki, które od lat docierają do mnie swoim tekstem.

    OdpowiedzUsuń