poniedziałek, 26 września 2016

Za dużo uczuć

W moim magicznym kalendarzu szkolnym pod dzisiejszą datą zapisałam:

Gdybym była starsza i bliższa mu wiekiem
albo młodsza i głupsza
to bym była zakochana
a tak to nawet nie wiem jak się czuję

i jeszcze mam katar

Czyli cały mój dzień w skrócie. Wszystko przez to, że zachciało mi się przez weekend obejrzeć fragment jednego odcinka jakiegoś serialu, w którym zagrał Karl-Otto, i teraz znowu mam za dużo uczuć w sercu, takich uczuć, z którymi jestem tak rozczulona, że mam ochotę podchodzić do każdej osoby na ulicy i ją przytulać. A najchętniej to oczywiście pojechałabym do Berlina, odszukała i wyściskała jego.
A najgorsze jest to, że ja tych swoich uczuć nie potrafię nazwać. Wiem, że nie jestem zakochana, bo nie zostawia mnie myśl, że Karl-Otto jest ode mnie dużo za dużo starszy, ale to już coś o wiele większego niż podziw czy nawet fangirling, takie przynajmniej mam wrażenie.
Chciałabym dostać już odpowiedź na list, może by mi ulżyło, a tak to trwam w takim dziwnym zawieszeniu.
I - jak napisałam wyżej - jeszcze mi się katar zaczął. Żyć nie umierać normalnie.



Kończę, bo już tu nic mądrego nie napiszę, ale że nie chcę wam sprzedawać jesiennej chandry w nadmiernych ilościach, to wstawiam gifa ze zdjęć, jakie zrobił mi ostatnio kolega przed lekcją niemieckiego.

2 komentarze:

  1. Zadurzenie-nie-zakochanie? Trudno to nazwać, ale chyba rozumiem, o co chodzi.
    A gif jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń