niedziela, 2 października 2016

Niewyraźna przyszłość

Od wczorajszej notki płakałam jeszcze trzy razy: raz w nocy i dwa razy dziś. Potem się trochę ogarnęłam, bo nadzieja się obudziła i wróciła do pracy przy sklejaniu mi serducha. Ogólnie to jest już spoko, nawet obejrzałam fragment jednego filmu z Karlem-Ottonem i się trochę uśmiechnęłam. Boję się tylko, że w jakimś momencie się znowu złamię i że to będzie nieodpowiedni moment, na przykład w szkole na przerwie albo na imprezie u kolegi. Nie mam nic przeciwko płakaniu, ale nie chcę tego robić przy ludziach ani psuć tym komuś dnia, bo wtedy wszystkie złe uczucia robią się jeszcze gorsze, wiem coś o tym z wcześniejszych doświadczeń.
Cóż, pozostaje mi tylko po cichu liczyć na to, że może jednak moje marzenie się spełni.


Chwilowo - czyli tak do świąt - odwołuję to, że będę miała kanał na YouTube, bo na to muszę mieć czas i chęci, a obu mi aktualnie brakuje. Wolę poświęcić czas na naukę, no i na blogi, bo ostatnio się zapuściłam z pisaniem rozdziałów. W święta, jak będzie więcej czasu, to to ogarnę. 

Czasem zazdroszczę mojej siostrze, bo zawsze była bardziej zorganizowana ode mnie, ale potem sobie myślę, że jest okej, dopóki mam całkiem dobre oceny (i świadectwa z paskiem! chociaż o tym się przekonam za parę miesięcy) bez zarywania nocy. Co prawda w najbliższym czasie geografia stoi pod znakiem zapytania, bo mam w tym tygodniu dwa duże sprawdziany, a jeszcze się nie uczyłam, ale w sumie nie piszę jej na maturze, więc spoko. I jeszcze polski, bo w końcu nie przeczytałam Ludzi bezdomnych, ale to jakoś ogarnę. Przeczytałam streszczenie, więc na lekcjach nie powinno być źle, a całą książkę przeczytam w swoim czasie, bo jest całkiem spoko, ale jakoś nie mogę się skupić na czytaniu. W ogóle ostatnio nie mogę się skupić na czytaniu. Chyba muszę się wziąć za coś naprawdę ciekawego, żeby się przełamać.


Dobra, kończę, bo już muszę iść spać. Mam tylko nadzieję, że nie przyjdą złe myśli, bo ja nie chcę nie płakać tylko przy ludziach - ja w ogóle nie chcę płakać.


PS. Przypomniała mi się wczoraj ta piosenka:



i nie daje mi spokoju. Chyba muszę znowu ściągnąć ją na telefon i słuchać częściej.


A odpowiedzi brak
Bo to jest wielka tajemnica rzeki

2 komentarze:

  1. Chyba jestem za stara na próbę zrozumienia podobnych problemów. Ok, wiem, że to cholernie istotne, ale sposób, w jaki to przeżywasz, przywodzi mi na myśl dziewczynkę z pierwszej gimnazjum. Życie daje w kość bardziej niż tylko brak odpowiedzi, która nadal może przyjść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakbym nie wiedziała, że życie potrafi dać bardziej w kość. Każdy przeżywa różne sprawy w różny sposób, a ja tak mocno przeżywam tę, taka już moja natura.

      Usuń