czwartek, 6 października 2016

Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem

Gadałam dziś z wampirem i się - mówiąc wprost - wkurwiłam. Trochę z zasady, bo ona tak na mnie działa (nie bez powodu została ochrzczona wampirem energetycznym), a trochę dlatego, że dzięki temu wciągnęłam się w konflikt rozbijający się o zbiórkę pieniędzy dla nauczyciela matematyki na tablice z wzorami, a dokładniej o jakieś dwa złote, w których przekazywaniu miałam uczestniczyć w okolicach kwietnia, co pamięta wampir i jej nowa ofiara, ale czego nie pamiętam ja ani klasowy skarbnik. Dłuższy czas rozkminiałam, jaką linię obrony przyjąć jutro, aż w końcu postanowiłam zachować się dyplomatycznie i w ewentualnej dyskusji wziąć stronę skarbnika, bo jest bliższa temu, co mi się wydaje, poza tym chcę wykorzystać okazję i dać znać klasie z wampirem łącznie, że potrafię z nią zerwać, bo przez dłuższy czas stanowiłyśmy pakiet i zdaje mi się, że większość klasy dalej nas ze sobą łączy, a ja już tego nie chcę. Niech się rozniesie, że za nią nie przepadam. Nie żebym się z innymi ludźmi z klasy jakoś bardzo trzymała, bo na dobrą sprawę zadaję się może z pięcioma osobami, ale wolę być bliższa komukolwiek innemu niż wampir.
Ale przy okazji się dowiedziałam, że w poniedziałek odzyskam pożyczoną wampirowi książkę. Chociaż tyle dobrego.

Z innych szkolnych ciekawostek, ale dalej w tym samym temacie - wampir przyszła dziś do szkoły ubrana jak suka, jak to określił mój kolega (mnie przyszło do głowy określenie dziwka). Miała na sobie koszulę w kratę sięgającą za tyłek i rajstopy z nadrukiem, który wyglądał jak podkolanówki (może ogarniecie, o co mi chodzi). Miałam cały dzień skojarzenia z uczestniczkami Projektu Lady, bo niektóre z nich pojawiły się w programie w tego typu strojach - nie ubliżając uczestniczkom oczywiście.


Ten typ z autobusu, który ciągle mi się kojarzy z Victorem i Gustavem z Mystic Diary, dziś prawie spóźnił się na autobus. Już drugi raz w ciągu bodajże dwóch tygodni. Paradoksalnie autobus jechał w tych sytuacjach bardzo równo, więc on chodzi bardzo na styk na tego busa. Podeszłabym do niego i powiedziała, że powinien wychodzić dwie minuty wcześniej z domu, ale głupio mi pouczać nieznajomych.


Chciałam wstawić tu piosenkę (znowu), ale że pora iść spać, to nie będę się bawić. Zrobię to jutro, bo się zamelduję.

2 komentarze:

  1. Dziwię się, że ona ma Cię za kogoś ważnego, skoro dajesz jej do zrozumienia, że jest tylko koleżanką z klasy.
    Nie warto tracić nerwów na kogoś, kto pozbawia energii, to destrukcyjne.
    Typ z autobusu, huehue.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się dziwię i to od dłuższego czasu.
      Dlatego próbuję ich nie tracić.

      Usuń