sobota, 5 listopada 2016

Sobotni świat YouTube'a

Jest piąty listopada, a ja tu piszę pierwszy raz w tym miesiącu. xD


Przed chwilą poszłam do kuchni wyrzucić butelkę po soku i mój tata, biorąc do ręki woreczek z półpłynnym zielonym czymś, powiedział, że się oparzył. Pierwsza moja myśl była taka, że oparzenie było tak poważne, że mu jakieś coś zaczęło lecieć z palca - dopiero po chwili się okazało, że to mrożony szpinak, który już nie był mrożony, bo się rozmroził, i tata go przykładał sobie do palca.
Czasem jednak za szybko myślę. xD


Przez cały tydzień miałam mnóstwo ważnych spraw na głowie, i w sumie teraz dalej mam mnóstwo bardziej ważnych spraw na głowie, łącznie z pisaniem tego posta, ale zamiast robienia tego wszystkiego siedzę na YouTube i oglądam śmieszne filmiki. Jakość tej śmieszności jest naprawdę wysoka, bo zawsze wątpiłam w hasło "sikać ze śmiechu", a tymczasem w ciągu dwóch godzin byłam w toalecie co najmniej cztery razy, co nawet mnie się rzadko zdarza.
Albo to ten sok taki moczopędny.
Poza tym odkryłam, że jestem podatna na sugestie, bo jak w filmiku z testowaniem ukraińskiego jedzenia jeden typ powiedział do drugiego, że - cytując - ręce będą mu jebać przez trzy dni, to wstałam i poleciałam do łazienki umyć ręce. Dopiero jak wróciłam, to sobie pomyślałam, że jestem głupia, no bo po co mi było to mycie rąk.
Przynajmniej zakończyło się to tym, że mam nowego ulubionego youtubera. Co prawda nowego ulubionego youtubera mam raz na jakieś dwa miesiące, ale no. Nikt mi nie zabroni.
I przy okazji pogrzebały się moje marzenia o prowadzeniu kanału na YT, bo jak sobie patrzę, jak niektórzy mają mnóstwo pomysłów na filmiki i tak całkiem spoko je realizują, to wiem, że ja im nigdy nie dorównam, nawet w niewielkim stopniu. Niby mogłabym prowadzić kanał o książkach, ale zniechęca mnie do tego fakt, że mnie bardzo duża większość ludzi prowadzących kanały o książkach denerwuje i nie chcę być jedną z nich. A innych dobrych pomysłów u mnie brak.

Chociaż zastanawiam się poważnie nad kupnem aparatu i robieniem profesjonalnych zdjęć. Nie wiem tylko, gdzie bym miała te zdjęcia robić, bo moje miasto mimo wszystko nie należy ani do największych, ani do najpiękniejszych, i po tygodniu zapierdzielania po wszystkich dzielnicach skończyłyby mi się pomysły. Chyba żebym robiła zdjęcia każdego miejsca we wszystkich porach roku, ale w takiej konfiguracji i tak mam zajęcie tylko na cztery tygodnie z pięćdziesięciu dwóch w roku. Nie mam też już kota, za którym mogłabym próbować biegać z tym aparatem.
Eh, muszę to jeszcze przemyśleć. Ale przynajmniej mam jakiś tam pomysł na to, co ewentualnie chciałabym robić jako nowe hobby. xD


Ej, jest 16:50, początek tego posta napisałam jakoś 12:30, i przez cały ten czas siedziałam tylko na YT. Co ja robię z moim życiem...
Aha, zapomniałam, że doszłam ostatnio do tego, że ja tego życia w ogóle nie mam.
Ale skończyły mi się filmiki u mojego nowego ulubionego youtubera, inni też nic ciekawego raczej nie wrzucili, to może za jakieś pół godziny wezmę się za coś innego.


Jest 22:30 i w międzyczasie się okazało, że jednak zostały mi jeszcze trzy filmiki. Obejrzałam jeden, dwa jeszcze nadrobię. Poza tym pouczyłam się z tatą matematyki, odrobiłam zadanie domowe z matematyki i przeczytałam rozdział z lektury. Nie ma to jak brać się za takie rzeczy w godzinach 17-21:30, jak się miało na to cały dzień. xD Ale, jak to mówią, lepiej późno niż wcale. Jutro jeszcze się ogarnę.


Dobra, wychodzę, bo mam trochę rzeczy, które chcę i mogę zrobić jeszcze dzisiaj, a szkoda mi czasu. I baterii w laptopie. xD

2 komentarze:

  1. Nigdy nie przykładałam mrożonki do oparzenia, a może to lepsze od zimnej wody?
    Manipulacja taka obecna :D ale pewnie też bym poszła umyć ręce.
    Aparat to dobra myśl. Tylko fotografów tak dużo krąży. Jeśli to hobby miałoby cię jakoś wybić, mógłby być problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć to działa, chociaż ja też raczej korzystam z wody.
      W sumie to nie myślę o wybijaniu się, w tym celu raczej zaczęłabym nagrywać na YT, bardziej chciałabym robić te zdjęcia dla siebie, żeby sobie czymś zająć wolny czas. Nie żebym miała go jakoś dużo, ale zawsze to coś nowego.

      Usuń