wtorek, 29 listopada 2016

Zapowiedzi

Ej, przecież rozwiązanie z Grudniem jest takie proste.
W zamierzchłych czasach, kiedy dopiero zaczynałam blogowanie (no dobra, może nie zaczynałam, bo byłam w blogosferze już jakieś cztery miesiące i około dwa na blogu tego typu jak ten) chciałam zrobić wyzwanie 30-dniowe o muzyce, filmach i książkach. Wtedy nie podołałam, ale kurde, czemu mam nie spróbować teraz? Wszystko mi jedno, że Grudzień ma 31 dni, w Sylwestra zrobię podsumowanie.
A więc jutro - wstęp do Grudnia 2016. Postanowione.
O, i rozwiązał się mój problem z opisywaniem obrazków z zeszłego roku, bo jak wam wstawię książkę, film i piosenkę, to kij z tym, że to będą trzy zdania, i tak takiego posta już będę mogła opublikować bez większego wkładu pracy. Będzie git. Co prawda mam zamiar trochę oszukiwać, bo mam już gotowe tłumaczenie wyzwań, poza tym pozwolę sobie na wykorzystanie jednej rzeczy kilka razy, bo w sumie nigdy nie byłam pewna, czy można było, ale teraz tak zrobię.



Dziś pierwszy raz od pięciu lat i drugi raz od sześciu lat i dziesięciu miesięcy dostałam okresu w szkole. Nie wiem, czemu się tym chwalę, ale się chwalę. xD



Poza tym dalej nie mam nic ciekawego do powiedzenia. xD W sumie się nic nie dzieje wartego, żeby tu wspomnieć.
O właśnie. W związku ze zmianą aktora/aktorki, z którym/którą jest związana moja uwaga, zmieniła mi się też tapeta w telefonie. Nie uszło to oczywiście uwadze kolegi. W związku z tym samym pojadę se za miesiąc do kina, bo nowy film wjeżdża. Akurat jest premiera w pierwszy dzień świąt, to w przerwie świątecznej se pojadę. Bo mogę.
Ciekawi mnie, ile teraz osób sprawdzi, jakie filmy mają premierę 25 grudnia i będzie zgadywać na co jadę xD


Dobra, zatrzymuję tę karuzelę śmiechu. Pora na sen.

2 komentarze: