sobota, 17 grudnia 2016

17 grudnia

30 days challenge - dzień 17!

→ Ulubiony cytat z ulubionej książki
Może Anioły i Demony Dana Browna nie są jakąś moją najulubieńszą książką ever, ale bardzo spodobał mi się ten cytat:
Chodź z wysoko podniesioną głową, szeroko się uśmiechaj, a oni niech zastanawiają się, co cię tak bawi.

→ Piosenka często słyszana przez ciebie w radio
Będzie ciężko wybrać, bo w sumie nie słucham radia. Ostatni raz radia dla przyjemności słuchałam chyba z 4 lata temu. No, może 3. Ale po ostatniej wizycie u fryzjera, gdzie w tle leciało radio, wkręciła mi się jedna piosenka, która myślę, że będzie moją odpowiedzią:



→ Najlepszy film jaki widziałeś przez ostatni rok
Nie wiem, za dużo filmów widziałam przez ostatni rok i oceniłam podobnie. Poza tym są przynajmniej dwa filmy, które przez ostatni rok zobaczyłam powtórnie właśnie dlatego, że są jednymi z najlepszych.
Nie no, serio, nie wybiorę. Nie chcę dyskryminować niczego, ale nie chcę zarzucać całą litanią.



Tak a propos filmów i ostatniego roku. Pogadałam z rodzicami i... będę oglądać Wielką Ucieczkę w magicznym pudełku! Mówiąc w skrócie, pomyślałam sobie, że to musi być jakiś znak od losu, że ten film leci w TV, a na komputerze go pewnie nie obejrzę, bo tak oglądam od pół roku i nie mogę się zebrać. Bitwy o Ardeny też bym pewnie długo nie obejrzała, gdyby nie to, że załapałam się na pierwsze pół w pudełku w wakacje. Więc poszłam do kuchni i zapytałam, czy w dzień przed Wigilią będę mogła obejrzeć w telewizji film, bo leci taki, który chcę zobaczyć. Rodzice stwierdzili, że w sumie w tym dniu o tej porze i tak nie ma nic do roboty, i mi pozwolili. Mam tylko jedno ultimatum: muszę wyrobić się ze sprzątaniem pokoju. 22 i 23 to będę zarobione dni, bo muszę w nich upchnąć wigilię w szkole, możliwy wyjazd do Katowic na świąteczny targ, oglądanie Obywatela X i jeszcze to sprzątanie, ale czuję, że będzie warto.

Poza tym mój tata pojedzie ze mną do kina po świętach. Doszliśmy do tego, jak w telewizji była zajawka filmu Łotr 1 i tata powiedział, że pojedziemy na to; obie z mamą odmówiłyśmy, a ja dodałam, że wybieram się na coś innego.
- Na Pasażerów? - mówi tata.
- Na Pasażerów - mówię ja.
Na co tata stwierdził, że obejrzymy sobie Pasażerów, a potem on pójdzie na Łotra 1, a mnie pośle do KFC albo gdzieś.
Zobaczymy, co wyjdzie z jego planów, ale przystałam na jego propozycję wspólnej wizyty w przybytku kultury zwanym Cinema City.
Ponarzekałabym se trochę, że chyba jako jedyna nie lubię wszystkiego związanego z uniwersum Gwiezdnych Wojen, ale przyjaciel mi kiedyś powiedział, że uważa GW za nudne, więc już wiem, że nie jestem sama.


Nie nadaję się do oglądania protestów antyrządowych. Oglądałam dziś na TVN24 relację z nocnej manifestacji KODu przed Sejmem i tej południowej sprzed Pałacu Prezydenckiego, i zdążyłam się trzy razy popłakać. Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy, cytując klasyka.
I żeby sytuacja była jasna, to w telegraficznym skrócie wyjaśnię, że popieram manifestujących. Tak mnie uderzyła ta ich jedność, i to, że wyszli na ulice, że aż mi się serce ścisnęło i się rozbeczałam. I jeszcze mi się żal zrobiło, że nie mogę być z nimi, bo nie mieszkam w Warszawie i nawet nie mam blisko do żadnego mniejszego protestu.
Coś czuję, że ktoś do mnie jutro rano zapuka i pójdę siedzieć za to, co mówię, ale może potem mnie odznaczą za heroizm czy coś. W sumie moich nauczycieli jeszcze nie pozamykali, a niektórzy nie boją się mówić, co myślą, także jest nadzieja.


Nie dokończyłam w końcu gry, bo mnie w połowie z niej wywaliło z komunikatem, że program przestał działać. Trochę szkoda, bo nie do końca rozkminiałam historię, ale płakać też nie będę. Przynajmniej zdążyłam poznać nowego bluzga. Poza tym zaczęłam kolejną grę i jest całkiem spoko.


A więc pełna optymizmu oddalam się, by zrobić coś pożytecznego. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz