poniedziałek, 19 grudnia 2016

19 grudnia

Na początek pozwolę sobie podziękować za 20 tysięcy wyświetleń. ❤

30 days challenge - dzień 19!

→ Ulubiona książka zrobiona na film
Seria o Sherlocku Holmesie i filmy z 2009 i 2011 roku. Wiecie, te z Robertem Downey'em jr. i Jude Law'em w rolach głównych. Specjalnie użyłam stwierdzenia "seria", bo trudno powiedzieć, że filmy bazują na którejś konkretnej części, w ogóle są raczej na motywach niż są dokładnym odwzorowaniem, ale tak czy siak i książki, i filmy to moje prywatne klasyki, uważam je za bardziej niż fajne, a jak ktoś twierdzi inaczej, to niech mi się lepiej nie przyznaje, bo inaczej go znajdę.

→ Piosenka z twojego ulubionego albumu
Z albumu Bury the Hatchet. ❤ 


And isn't it weird how people I feared
They all seem worthless now

→ Ulubiony aktor
Odpowiedź jest tu tak oczywista, że aż mi głupio odpowiadać. Ale dla formalności powiem, że Karl-Otto Alberty.


Cofam to o tym codziennym wracaniu najwcześniej ok. 15:10 do domu. Dziś się urwałam i byłam w domu tak 14:35, a jutro nie mam jednej geografii i faktycznie będę w domu 15:10, ale mogłabym być później. Środa na razie bez zmian, więc wracam do domu tak jak jutro, ale zobaczymy, a nuż coś się wydarzy.
Poza tym nie mam jutro wosu, co oznacza godzinkę spanka więcej. Hehe, wygrałam!


Dzisiaj na historii pan wystawiał oceny. Siadam przy biurku, pan macha mi sprawdzianem przed oczami i mówi:
- Dostałaś 5. Trochę naciągane, ale święta się zbliżają. *wpisuje ocenę* I co ja mam teraz z tobą zrobić? Masz 4, 5, 4 i 5. W sumie na czerwono dostałaś 5, więc niech będzie *wpisuje bardzo dobry na semestr*
Widzicie, jakich mam dobrych nauczycieli? Ale serio, bardzo się cieszę, bo bałam się czwórki na semestr, a tu proszę.


Pół oficjalnie patronem mojej szkoły będzie Pilecki. Powiedzieli nam na apelu, że mamy do wyboru trzy imiona dla szkoły - Pileckiego, Legiony Polskie i Komisję Edukacji Narodowej. Zaczęło się od tego, że nadanie imienia szkole ma być 1 marca, czyli w święto Żołnierzy Wyklętych; potem nauczyciele nas zbajerowali, bo o KENie i Legionach historyk powiedział po dwa zdania, a o Pileckim anglistka opowiadała przez dobre 10 minut. Głosowanie przesądziło. To znaczy jeszcze nie przesądziło, bo oficjalnych wyników nie ma, ale chłopak, który chodził potem po klasach z karteczkami powiedział, że w sumie to większość głosowała na Pileckiego. Ja też zagłosowałam na niego, bo niby to nie Rój, ale też Wyklęty.
Podczas pogadanki o Pileckim miałam ochotę zwrócić nauczycielce uwagę, bo źle powiedziała nazwisko komendanta obozu Rudolfa Hőssa (przez e, podczas gdy o z kropeczkami czyta się bardziej jako y), ale potem stwierdziłam, że pewnie i tak nie zwrócił na to uwagi, a ja mogę być z siebie dumna, że taka mądra jestem.


Okej, na dziś kończę, bo w sumie nic więcej mi się nie przypomina. A do świąt coraz bliżej, hyhy.


PS. Coś mi ostatnio długie posty wychodzą. A sądziłam, że nie będę znowu miała nic do powiedzenia prawie cały miesiąc. Co to będzie, jak się będzie faktycznie coś ciekawego działo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz