niedziela, 25 grudnia 2016

25 grudnia

30 days challenge - dzień 25!

→ Postać z którą najbardziej się porównujesz, z którą masz najwięcej wspólnego
Jestem jak otwarta księga. Moje sekrety wychodzą na jaw, zanim sama je poznam - powiedziała o sobie Katniss Everdeen w filmie Igrzyska Śmierci. W Pierścieniu Ognia (czy w książce był podobny cytat - nie pamiętam, chociaż za niedługo się dowiem). To mamy ze sobą wspólnego - są osoby, które czasem wiedzą o mnie więcej, niż ja sama - i kiedy się zastanawiam, to myślę, że nie tylko to.

→ Piosenka która sprawia że się śmiejesz
Nie powiem, czemu właśnie ta, ale ta. :P


→ Film którego nikt nie spodziewałby się że pokochasz
Nie mam innych skojarzeń z tym pytaniem niż Złoto dla Zuchwałych. Ciągle pamiętam, jak oglądałam ten film pierwszy raz i moja mama się dziwiła, że to oglądam, bo to poważny film. (Nie sądzę, żeby był aż tak poważny, zresztą w tamtym czasie miałam za sobą kilka poważniejszych filmów, ale to już inna kwesta). A jednak obejrzałam, pokochałam, no i bądź co bądź gdyby nie ten film, to moje życie wyglądałoby całkowicie inaczej, o czym wiecie.


Tegoroczna wigilia obfitowała u mnie w prezenty, w dodatku wszystkie trafione (wyjątkowo - no, może w zeszłym roku też, ale tym razem było ich więcej). A dostałam:
- trylogię Igrzysk Śmierci w oryginale
- ukulele (tak, dobrze czytacie - już nawet uczę się grać!)
- ogrzewacz do rąk
- rękawiczki do korzystania z ekranu dotykowego (ze specjalnymi włóknami na opuszkach palców)
- dwie koszulki z napisami Jestem na dwóch dietach. Na jednej byłabym głodna i Urodzona optymistka
- dwie poszewki na poduszki z sowami
W tym roku bez zdjęć, jakoś nie zebrałam się, żeby je zrobić. Jeśli nie zapomnę, to zrobię zdjęcie ogrzewacza, poduszek i którejś z koszulek i wrzucę tutaj. I jeszcze książek, bo wydanie jest ładne. A ukulele może zostanie gwiazdą w jakimś filmiku.
Poza tym jestem z siebie dumna, bo trafiłam z prezentami, które kupiłam. Mama i szwagier zaaprobowali wybór autora, siostra - na szczęście - nie miała do czynienia z książką, którą jej kupiłam i stwierdziła, że zapowiada się ciekawie, a tata - poza wymuszonym stwierdzeniem, że jeszcze nie czytał - nie okazał entuzjazmu, ale on nigdy nie okazuje entuzjazmu, a zauważyłam, że już zaczął czytać, także jest dobrze.
Napawa mnie to wszystko optymizmem. W ogóle tak jak zazwyczaj w święta zaczynam smutać, to od wczoraj towarzyszy mi myśl, że wszystko dzieje się po coś i nawet jeśli nie jest dobrze, to potem będzie.


Byliśmy na pasterce i chyba zaczęłam się nawracać, bo ksiądz mnie popłakał na kazaniu. W ogóle jakoś tak inaczej się czuję. Ale to już temat na osobną notkę.


Za pamięci - przy pisaniu o zdjęciach przypomniało mi się, że w końcu nie pokazałam ozdoby, jaką mam na oknie. Oto ona, proszę:


Z perspektywy osiedla też się całkiem spoko prezentuje. Śmiem twierdzić, że nawet trochę lepiej, ale tutaj już zdjęciami nie dysponuję.


Dobra, idę do wyra, bo się przez pasterkę nie wyspałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz