sobota, 31 grudnia 2016

31 grudnia

Nadszedł czas pożegnania...


...pożegnania ze starym rokiem!
Ej, ja serio nie wiem, kiedy to zleciało. Niby czasem mi się dłużyło - zwłaszcza w połowie października, jak miałam fazę, że już bym sobie obejrzała Obywatela X, ale były jeszcze dwa miesiące - ale z drugiej strony tak szybkiego roku dawno nie miałam.


Dobra, pora podsumować kilka rzeczy.

Po pierwsze - jestem z siebie maksymalnie dumna, że wytrzymałam z 30 days challenge. Jak robiłam pierwsze podejście na poprzednim blogu, to poddałam się po jednym dniu, a tutaj jednak mi się udało. Brawo ja!

Po drugie - tym razem coś, co mnie trochę boli: w tym roku skończyłam czytać tylko 22 książki (w zeszłym roku były 33, dwa lata temu - 32; wszystkie trzy liczby mogą być trochę okłamane, bo nie wliczam wszystkich lektur szkolnych do tego). Ale w nadchodzącym roku będę mieć dłuższe wakacje, na które mimo to nie mam większych planów niż na te ostatnie (czyli pojadę gdzieś z rodzicami na kilka-kilkanaście dni i parę razy pojadę posnuć się po Kato, poza tym nic), a więc będę miała sporo czasu na wszystko.

Po trzecie - pora rozliczyć się ze swoimi postanowieniami.

A tak na serio to obiecam sobie dwie rzeczy:
1. Będę bardziej zorganizowana, jeśli chodzi o naukę, ale nie będę się przejmować szkołą, bo po co?
2. Wytrzymam na tym blogu oraz zakończę Życie jest podróżą jak Bóg przykazał, a nie usunę daleko przed końcem.
Drugiego na pewno dotrzymam, z pierwszym może być różnie, ale się postaram.

To cytat z pierwszej tegorocznej notki. Było tak, jak napisałam. Z pierwszym bywało różnie, ale drugiego dotrzymałam, bo chociaż ŻJP się jeszcze nie skończyło, to nie usunęłam i wiem, że nie usunę, tak jak moich pozostałych blogów. Na czymś trzeba zbierać doświadczenie. xD


A teraz najgorsze i najlepsze zarazem - rozliczanie się z całym rokiem (nie tylko postanowieniami) i robienie planów na kolejny.

Zacznę od postanowień, bo potem się rozgadam:
  • w tym roku schudnę i to tak poważnie
  • będę myśleć pozytywnie 
i w sumie to tyle. No, może chcę jeszcze zdać maturę i dostać się na studia, ale to trochę inna kwestia.
 O dziwo, chyba to jest pierwszy rok, w którym nie chcę, żeby już się kończył i nie myślę sobie, że chciałabym, żeby kolejny był lepszy. To znaczy chciałabym oczywiście, żeby był dobry, ale czasem to było takie "Moje życie nie ma sensu, chcę, żeby go nabrało w przyszłym roku", a teraz... teraz myślę sobie "Czy ten rok musi się kończyć? Tyle dobrego mnie spotkało...". No bo niby odeszły dwie moje bliskie osoby (kot + ktoś z rodziny), to mam dużo dobrych wspomnień, zrobiłam się pewniejsza siebie i takie tam jeszcze. Nawet nie umiem pokazać konkretnych rzeczy, może poza weselem siostry i przygodą z listem, ale jak sobie myślę tak całościowo, to mi się ciepło na serduszku robi.
Dobra, żeby się nie rozgadać. Życzę sobie, żeby nadchodzący rok był przynajmniej tak dobry, jak ten mijający. A wszystkim czytającym życzę, żeby spełniły się ich marzenia. :)

Do przeczytania w przyszłym roku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz