piątek, 9 grudnia 2016

9 grudnia

30 days challenge - dzień 9!

→ Książka, o której myślałeś, że jej nie polubisz, ale skończyłeś kochając ją
Tak w sumie to Igrzyska Śmierci. Pierwsza część mi się średnio podobała, ale jak po jakimś czasie przeczytałam ją jeszcze raz i doczytałam kolejne, to się przekonałam.

→ Piosenka, do której mógłbyś tańczyć
Każda. xD Na weselu siostry - oraz paru potańcówek, które zrobiłam sama dla siebie przy byciu samej w domu - się przekonałam, że ja tam mogę tańczyć do wszystkiego, byleby był dobry bit.
Ale co tam, wstawię sobie coś.
O. Proszę bardzo. To jest dobre.



→ Film, którego scenariusz znasz praktycznie na pamięć
A tu odpowiem przewrotnie, zwłaszcza w stosunku do poprzedniego punktu, bo żaden. xD Nie mam takiego filmu, który potrafię opowiedzieć scena po scenie albo który recytuję. Podobnie mam z książkami; najłatwiej mi przychodzi uczenie się piosenek.
Chociaż kiedyś w bólu, katordze i znoju nauczyłam się finałowego cytatu z Granic Bólu i myślę, że mogłabym w nocy o północy go przywołać.


Wczorajsza rozkmina z autobusu, która nawet nie wiem, skąd się wzięła:
Wracam sobie do domu autobusem, i ni z tego, ni z owego zaczynam się zastanawiać. A co, jeśli granie w gry jest przyszłościowe? Przecież Anders Breivik, jak planował zamach, to też dużo grał w gry. Nie żebym i ja chciała zabić 77 osób w przyszłości, ale imponuje mi, że nawet on na swój sposób osiągnął coś w życiu.


Chciałam coś jeszcze napisać, ale standardowo zapomniałam, więc porzucam przypominanie sobie i idę do łóżka. Wczesna pora jak na piątek, ale padam na twarz i chcę się w końcu wyspać. Najwyżej jutro sobie dłużej posiedzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz