wtorek, 10 stycznia 2017

Mein herz brennt

Chryste Panie, ja chyba muszę zacząć brać jakieś tabletki na pamięć, znowu zapomniałam ostatnio napisać jednej rzeczy.
Okazało się, że mój tata tak się wkręcił w książkę, którą mu kupiłam na święta, że jak się okazało, że jest serial na jej podstawie i akurat leci na jakimś HBO czy innym BBC, które akurat mamy, to zaczął oglądać. Jestem dumna z trafienia w jego gust.


Dzisiaj siedzę u siebie w pokoju i słyszę, że w jakichś wiadomościach mówią coś o Breiviku. No to dopijam zimną herbatę i lecę, żeby odstawić kubek do zlewu i przy okazji poobczajać, o co chodzi. Jako że nie zobaczyłam zbyt wiele, zrobiłam pi razy oko porządny risercz. Chodzi o to, że rząd Norwegii złożył apelację od wyroku dającego Breivikowi więcej praw (czy coś takiego) i dzisiaj była rozprawa.
To, co przy okazji zobaczyłam, odmieniło moje życie (znowu).



Wiecie, co sobie pomyślałam?
Że tak w sumie to on całkiem dobrze wygląda w tej brodzie.
Poza tym było rozmyślanie nad tym, czemu jako [były] blondyn ma ciemną brodę i nad tym, że mu ta broda zaczęła siwieć, bo przecież niecałe 38 lat to wcale nie tak dużo. No i parę razy prawie się popłakałam oraz wybuchnęłam histerycznym śmiechem.
Generalnie nie żałuję tego, co dzisiaj zobaczyłam (nie było wiązanki jak w zeszłym roku), ale z drugiej strony te wszystkie uczucia, jakie się z tego powodu przeze mnie przewinęły, są dobijające. Czuję się, jakby zaczął boleć mnie kawałek duszy i to jest irytujące.


Żeby było ciekawie, rozmyślałam dzisiaj o tym, że przeczytałabym sobie jeszcze raz Jednego z nas - nie mając pojęcia o tej rozprawie i o tym, że zobaczę go dzisiaj. Ciekawą mam intuicję.


Tak w ogóle, znalazłam też mema:

Heheheeehehehe. Śmiechłam, serio.

A teraz idę spać. Wbrew pozorom nie powinno być mi dzisiaj trudno zasnąć, bo się wygadałam z moich problemów na Tumblrze, ale to nie zmienia faktu, że jest prawie 23:00, a ja znowu nie poszłam wcześniej spać. Także oddalam się w kierunku łóżka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz