piątek, 6 stycznia 2017

Problemy projektomaniaka

Dopiero teraz sobie uświadamiam, w co się wkopałam w wakacje. I to wcale nie chodzi o uczucia związane z listem ani przyzwyczajenie się do siedzenia po nocach i wpierdalania każdego możliwego jedzenia o każdej możliwej porze (chociaż te rzeczy może trochę też).
Chodzi o Projekt Lady i o to, że druga edycja ma być w TV - jak mówi gazeta z programem - od lutego, w związku z czym lecieć będzie przynajmniej do końca marca. Ja jebię, to przecież będzie najgorętszy okres w szkole! Jak ja się będę uczyć do tej matury, jak będę myślała tylko o tym programie? No dobra, myślenie myśleniem, ale nie będę mogła się skupić, jak nie będę na bieżąco i to jest problem - przyjmując, że znowu to będzie w poniedziałki. Opcji oglądania jest kilka:
- oglądanie wieczorem na kompie zaraz po emisji w pudełku
- oglądanie następnego dnia rano w szkole, bo mam trochę czasu przed lekcjami
- oglądanie następnego dnia po południu
- czekanie do weekendu
- czekanie na koniec edycji i oglądanie wszystkich odcinków po tej maturze
Każde ma swoje wady i zalety, bo albo jestem na bieżąco, ale odpłacam to w szkole byciem nieprzygotowaną albo zapłakaną, albo w szkole mam spokój, ale coś mnie chwyta, bo nie wiem, co się dzieje w programie. I bądź tu mądry.
Chyba że zmienią dzień emisji, to czekanie na weekend będzie mniej uciążliwe. Zobaczymy.


Ostatniej nocy znowu miałam ciekawy sen.
Śniło mi się, że byłam na jakiejś imprezie związanej z weselem siostry (rodzinna integracja jakiś czas przed albo potańcówka na rocznicę, nie wiem). Czułam się tam źle, więc poszłam na przystanek, na którym zawsze czekam po szkole. Kiedy podchodziłam, przez wiatę przystanku przejechało auto i cieszyłam się, że jeszcze tam nie stałam. Gdy podeszłam bliżej, podszedł facet z pistoletem i zaczął mi grozić. Najpierw chciałam uciekać i darłam się wniebogłosy, ale potem zabrałam mu ten pistolet i go postrzeliłam (nie wiem, czy śmiertelnie). Rzuciłam broń i pobiegłam w drugą stronę i tak dotarłam do dworca autobusowego, gdzie z jakąś dziewczyną rozmawiałyśmy o Kasi Berg (postaci z Na Wspólnej), wspominając faktyczne zdarzenia z serialu.
Potem się obudziłam. Znaczeń nawet nie szukałam, głównie dlatego, że ciekawostką jest to, że śniło mi się mniej więcej to, co działo się dzień wcześniej. No dobra, wiadomo, że nie dokładnie, ale:
- wspominaliśmy z rodzicami wesele siostry
- na wosie rozmawialiśmy o Breiviku (=facet z bronią, wiecie, że tak w sumie to to samo)
- opowiadałam mamie o przystanku, na którym zawsze czekam po szkole, bo wczoraj udało mi się dotrzeć do domu wcześniejszym autobusem i czekanie na przystanku było ważną częścią historii
- oglądaliśmy Na Wspólnej
Nie wiem tylko, skąd dworzec, bo w śnie był ważny ale we wczorajszym dniu nie. Znaczeń nie sprawdzam, bo już sama historia była ciekawa, tak jak ciekawostką jest to, że mózg mi faktycznie układał to, co się wydarzyło.


Dobra, na dziś to chyba tyle. Zmykam, bo mam wenę i może coś napiszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz