poniedziałek, 23 stycznia 2017

Rozczulenie

Ten moment, kiedy myślisz, że jak wiesz, jak coś się skończy, to się nie wzruszysz, ale na sam koniec zaczynasz płakać jak pojebana.
Oglądałam Projekt Lady rano. xD I serio, włączyłam sobie jeden odcinek, bo mi się nudziło rano i stwierdziłam "Pfff, nic mi nie będzie, zabiję trochę czasu a to sobie tylko przeleci", a jak się skończyło, to ryczałam jak jakaś głupia.
Nigdy więcej nie oglądam. Na pewno nie w tym tygodniu.


Poza tym znalazłam na Facebooku taki obrazek:

Jakoś tak mi złamał serce. Trochę przez minę tego kota, a trochę przez to, że sama mam za duże wskazania wagi i małą odporność na czekoladowe ciasteczka. A mam schudnąć... Phi, mam czas.
Nie no, ale tego kota to bym przytuliła.



Na Tumblrze mignęło mi dziś albo wczoraj hasło, że po szkole średniej okazuje się, że przyjaciół miało się tylko dlatego, że widziało się ich pięć dni w tygodniu.
To takie prawdziwe. xD Niby mi zostało jeszcze parę tygodni, ale nie muszę mieć zdolności Nostradamusa (które bądź co bądź czasem wykazuję), żeby przewidzieć, że jak będę po szkole rozmawiać z jedną czy dwiema osobami, to będzie fajnie, a i to nie jest pewne. Tak jakby mam wszystkich powoli dosyć, chętnie się odetnę po szkole. Przecież wiem, jak jest po gimnazjum, minęło dwa i pół roku, a ja rozmawiam w porywach z trzema osobami: z dwiema koleżankami raz na ruski rok piszę, a z trzecią znajomą czasem się widzę na mieście albo na przystanku, to zamieniamy dwa zdania. Nie sądzę, żeby teraz miało być lepiej, i nawet chyba nie chcę. Będę szła na studia z poczuciem posiadania czystej karty. Wiecie, nie będzie nikogo, wobec kogo będę miała jakieś zobowiązania, tylko perspektywy nowych znajomości. Nie będę musiała odtrącać nowych znajomych "bo już dziś wychodzę", a jak będę spędzać wieczory i weekendy w domu, to dla mnie to nie problem. Lubię takie życie, i nie pozwolę sobie odebrać marzeń o takim spokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz