sobota, 7 stycznia 2017

Stalking level ja

Prawdopodobnie jutro wieczorkiem/pojutrze zobaczycie tu już nowy szablon, bo dostałam dziś nagłówek od szabloniarki i jutro ma się wziąć za resztę szablonu. Będzie sztos, powiem wam.


Przypomniało mi się, co kiedyś chciałam powiedzieć, ale mi wyleciało. (Chyba że w końcu powiedziałam, ale to też mi wyleciało).
Jakiś czas temu, jak się pochwaliłam, że patrzę ludziom na ozdoby na balkonach, kolega stwierdził, że jestem stalkerem, bo patrzę ludziom w okna. Pomijając fakt, że nie patrzę ludziom w okna, to musiałby wiedzieć, jakim stalkerem tak naprawdę potrafię być i jak bardzo mi to nie wychodzi (i nawet nie mówię o tym, że chciałam stalkować Karla-Ottona, ale od wakacji się jeszcze do Berlina nie wybrałam). Parę lat temu, jak się niefortunnie zauroczyłam, widywałam często moją "miłość" w drodze do szkoły, i jak już go widziałam, to potrafiłam bez zastanowienia zatrzymać się i śledzić go wzrokiem, czasem nawet specjalnie cofałam się kilka kroków. Nie wychodziło mi to dlatego, że zdarzało mi się tak robić na oczach pojedynczych przechodniów, czyli trochę przypał. Są rzeczy, dla których niektórzy nie są stworzeni, no co zrobisz. Mam tylko nadzieję, że ci ludzie mnie nie kojarzą. xD


Rozkminiam, w jaki sposób rozegrać Podróż do III Rzeszy, bo mogę albo robić duże przeskoki w czasie i pisać to w miarę zgrabnie, albo pisać "dzień po dniu" i to wszystko będzie mega rozwleczone. Jako że #bedoplottwisty, chyba wygodniej będzie mi to napisać z przeskokami. Ale to się jeszcze zobaczy, najpierw muszę skończyć ten 9 rozdział, który piszę od wakacji i którego ta rozterka nie dotyczy. Mam już dosyć, ale przetrwam! Przetrwam i skończę to, co zaczęłam, tak, jak trzeba. Skończyłabym ostatniej nocy, ale znalazłam sobie film i cały misterny plan wyszedł i nie wrócił, ale to nie znaczy, że nie mogę próbować. Więc idę próbować.
Peace!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz