niedziela, 26 lutego 2017

Człowiek paradoks

Oglądanie na YT osób mieszkających w twoim regionie i będących kociarzami tak jak ty jednak się opłaca.
Dowiedziałam się z rana, że w Katowicach ma być w najbliższej przyszłości otwarta kocia kawiarnia, czyli taka, gdzie normalnie idziesz sobie na kawę, ale w pomieszczeniu siedzą sobie też koty. Super, nie? Wcześniej najbliższa była w Krakowie, ale nie uśmiechała mi się trwająca nawet-nie-wiem-ile podróż tam (najpierw bus do Kato, potem pociąg do Krakowa i dodreptanie na miejsce, a jak by się ta przesiadka nie zgrała, to Bóg wie ile by mi to zajęło). A tak to będę mogła w półtorej godziny tam dotrzeć - mają już adres, to sprawdziłam.
Jest co prawda jeszcze możliwość dotarcia na miejsce z kolegą, który właśnie robi prawo jazdy, ale jakoś mi się to nie uśmiecha. Mam wrażenie, że kocia kawiarnia to jedno z takich miejsc, które chciałabym odwiedzić sama i z którego doświadczenia chciałabym zostawić dla siebie. Druga wizyta, trzecia, czwarta - ok, ale pierwsze wrażenie chyba powinno być moje. Dlatego się cieszę, że to będzie w Kato, bo będę mogła tam podjechać kiedy tylko będę chciała, wystarczy podejść na przystanek, wsiąść do pierwszego busa na Katowice i nara. A jak będę miała wakacje (zresztą dopiero jakoś wtedy się ta kawiarnia otworzy), to już w ogóle. Zwłaszcza że będę mogła jechać na tygodniu, mam wtedy więcej busów.
O! To jest tak, że w wakacje znowu będę zostawała sama w domu, to się w jeden dzień wybiorę do Katowic, żeby nie marnować czasu. Co prawda mam w najbliższe wakacje plan marnować czas i to na różne sposoby (kogo ja oszukuję, mówiąc, że tą wycieczką na swój sposób tego nie zrobię?), ale jak się ruszę z domu, to przynajmniej nie będzie samotnie, bo w Kato się ciągle coś dzieje na ulicach. Zamówię sobie wtedy jeszcze coś do Empiku i w ogóle będzie cudnie.

Ej, jestem jakaś dziwna. W jednej chwili zauważam, że chcę coś zrobić sama, w myśli dopowiadając sobie, że ze mnie w ogóle ostatnio jest samotnik i wszystko chciałabym robić sama, a w drugiej mówię Pojadę se do ruchliwego miasta, bo tam dużo ludzi i duży ruch jest. Człowiek paradoks, kurde.



Bardzo chciałam napisać przez weekend rozdział na Gorycz Rozkoszy, ale byłam tak zakręcona, że nie dałam rady. Nawet do szkoły nie dałam rady zrobić wszystkiego, co chciałam, a co dopiero mówić o takich rzeczach. Ale mam napisane bądź co bądź sporo (283 słowa na ten moment, planuję trochę ponad 1000, taka średnia), więc do końca przyszłego tygodnia w sam raz powinnam się wyrobić. Wystarczy dopisywać kilka zdań dziennie i poleci. Dam radę.

W ogóle to muszę sobie częściej powtarzać, że dam radę. Dwa miesiące do końca roku szkolnego mi zostały, więc motywacja się przyda. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz