wtorek, 28 lutego 2017

Czy to jest przyjaźń...?

W sumie to nie wiem, co mogłabym tu napisać, ale obiecałam sobie, że jak tylko będę miała taką możliwość, to nie będę schodzić poniżej dwunastu postów na miesiąc, a że ten post jest dwunastym w lutym, to skorzystam z ostatniej okazji i go napiszę.


Nie wierzę, że to mówię, ale Tumblr coraz bardziej mnie denerwuje. Przez te półtora roku, przez które mniej lub bardziej, ale jednak dosyć intensywnie z niego korzystałam, pozmieniali się trochę ludzie i pewna część tych nowych jest dla mnie ciężka do zniesienia. Gdyby nie to, że mam tam przyjaciółkę (i część ludzi jednak jest spoko), to bym to chyba rzuciła w pizdu i usunęła konto. Albo przynajmniej przestała tam zaglądać tak na amen, ale to już wiem, że nie potrafię, bo chyba ze dwa razy miałam przerwę, a potem i tak wracałam, bo jak już miałam dalej to konto, to żal nie skorzystać.
Chyba po prostu przyszła pora nauczyć się żyć z tym, że ludzie są różni.

Chociaż myślę, że jest coś, co denerwuje mnie bardziej niż Tumblr (bo tam to zawsze jest jakieś wyjście w postaci wyjścia ze strony albo zwalenia na to, że wszyscy jesteśmy w różnym wieku i z różnych krajów). Denerwuje mnie to, jacy ludzie są dwulicowi. Nawet nie chodzi mi o takich, co to za twoimi plecami cię obgadują, ale nie powiedzą ci tego w twarz, bo tacy są w miarę konsekwentni, przynajmniej ci, których znam, bo działają na zasadzie nie znoszę cię, to nie będę z tobą gadać jak nie muszę, bo po co. Sama taka jestem - jak kogoś nie lubię, to z nim nie rozmawiam, bo nie ma po co sobie psuć nerwów (chyba że muszę coś załatwić albo oni coś chcą). Ale bardzo "bawi" mnie mój kolega, któremu zdarza się mówić, że ta i ta osoba go denerwuje, a potem z nimi na luzie rozmawia. No jak mnie ktoś denerwuje, to sobie szukam innych znajomych, tak jak było z wampirem, a nie takie. Chyba że jego to bawi, nie wiem, nie znam się. Po ludziach się można wszystkiego spodziewać. (Ciekawe, co opowiada o mnie za plecami? Może też tak naprawdę nie chce ze mną gadać? Tylko że jestem mu potrzebna, bo mu pomagam z nauką? Hmm, zastanawiające). Na szczęście za dwa miesiące o tej porze będę już po zakończeniu roku, jeszcze tylko potem matury i nara, jak się będziemy widywać raz na pół roku, to będzie fajnie. Nikt mnie już nie będzie denerwować. Na szczęście mam też jednego kolegę, który nawet jak mnie wnerwia, to w pozytywny sposób i nie mogę być zdenerwowana długo. Nawet się już umówiliśmy, że zaproszę go na kawę po maturach - to głównie dlatego, że dostałam kupony do Starbucksa na dwie kawy za 20 zł i muszę kogoś zabrać, ale jak już jest okazja i mam kogo zaprosić, to czemu nie?


Dobra, pora iść spać. Jutro mam jakiś konkurs z wosu i test z matmy (na jedno i drugie niedużo się uczyłam, ale ciii) i chcę mieć trochę energii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz