wtorek, 14 lutego 2017

Historie walęwtynkowe

No i minął kolejny rok! Anders Breivik skończył wczoraj 38 lat, a dzisiaj mijają 23 lata od wykonania wyroku śmierci na Andrieju Czikatile. 
Ale ten czas leci. Ciągle jeszcze pamiętam, jak się jarałam na równą, bo 20. rocznicę śmierci Czikatiły albo jak zaznaczałam w pamiętniku, że Breivik skończył 34 lata. Dzisiaj najpierw sobie pomyślałam, że już jest trochę stary (38 to już prawie jak 40 w końcu), ale potem stwierdziłam, że i ja nie mam już 14-15 lat, tylko prawie 19.


Pamiętacie, jak w wakacje 2015 (na początku istnienia tego bloga) opowiadałam o wskaźniku MBTI? Ostatnio zrobiłam ten test jeszcze raz i okazało się, że jednak nie jestem typem INTJ, tylko INTP. Tak się zastanawiam - to kwestia tego, że człowiek może się zmienić przez półtora roku, czy tego, że za pierwszym razem robiłam test po angielsku i mogłam nie zrozumieć paru pytań? Dodam tylko, że INTP to (na ten moment) pewny wynik, bo po tym, jak wyszło mi coś innego niż wcześniej, zrobiłam test kilka razy, w tym w odstępie paru dni/tygodni. Zresztą opis się zgadza.
Szczerze mówiąc to nawet nie narzekam. Jestem w stanie porzucić to, że wśród ludzi z INTJ są Breivik, Mengele czy Heydrich, bo przy INTP też nie jest najgorzej - czytaj: o taki typ jest podejrzewany Albert Speer.

Przypomina mi to o tym, że jakoś w sobotę udostępniłam post na Tumblrze, żeby mi ludzie pisali, z kim mnie shippują - z postaci historycznych, literackich, cokolwiek. (Tak, takie rzeczy też tam krążą). Odezwała się jedna dziewczyna i napisała mi, że shippuje mnie z nikim innym, jak z Albertem Speerem. Przypadek? Nie sądzę! :)
Aż chyba napiszę z tego fanfiction. Ale to w wakacje.
Ej, tak teraz skojarzyłam: Speer był architektem, a ja mam trzech architektów w rodzinie. W sumie to nawet czterech. Czy ja się kiedykolwiek uwolnię?!


Dzisiaj w szkole było fajnie. Na polskim było śmiesznie, bo pisaliśmy sprawdzian i pani miała nam wyświetlić fragment lektury na tablicy multimedialnej, ale najpierw nie umiała podpiąć laptopa, potem nie umiała powiększyć odpowiednio tekstu, a potem laptop się zaczął rozładowywać, a pani nie miała ładowarki. Serio, zabawnie było.
A potem uciekaliśmy z kolegą przed wampirem, żeby z nami nie gadała. Hehe.


W domu dostałam walentynkowe Merci od taty. Specjalnie udekorowane. O, proszę.

Nie mogę narzekać na brak prezentów walentynkowych, tata zawsze mi coś kupuje. Miło.



A teraz, na sam koniec pokażę wam obrazek, po którym zaczniecie myśleć, że macie dość Internetu na dziś. Ja tak pomyślałam, a nie było czternastej, jak znalazłam ten obrazek.
Drodzy państwo, przedstawiam państwu Katarzynę Goebbels.

Nie mam pojęcia, kto jest autorem, ale podziwiam za inwencję twórczą, mnie to przez dwa lata nie przyszło do głowy. Jestem raczej specem od pisania fanfiction i innych dziwnych rzeczy niż robienia obrazków.
Nie no, to się już nie odzobaczy. xD


Mówiąc krótko - dobranoc! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz