piątek, 3 lutego 2017

No to pech

Hejka!

W środę było coś śmiesznego, ale nie umiem sobie przypomnieć co. Więc przejdźmy do czwartku.

Wczoraj szpanowałam na wosie, bo mieliśmy temat o bezpieczeństwie międzynarodowym i o NATO, i wiedziałam, kto jest sekretarzem generalnym NATO, a jest nim Jens Stoltenberg, czyli były premier Norwegii. Ja bym nie wiedziała?
Poza tym od wczoraj bardzo mi jest miło, bo rozmawiałam na Tumblrze z moją - myślę, że mogę to powiedzieć - przyjaciółką i powiedziała, że kiedy radzę sobie z trudnościami (bo o wszystkich jej melduję), to czuje się trochę jak taka dumna mama, a czasem to nawet mnie podziwia. Nawet nie wiecie, jak mnie to uskrzydliło.

A dzisiaj... co było dzisiaj?
Aha. W szkole było to, że na dodatkowych zajęciach z angielskiego pani mnie przepytała z jednego zadania, w którym mi zawsze brakuje czasu na wypowiedzenie się, i dzisiaj udało nam się zmieścić. Yay!
W domu trochę mi morale podupadło, bo czytałam program telewizyjny i jutro w magicznym pudełku lecą pod rząd Bitwa o Ardeny i Parszywa Dwunastka. A ja nie mogę oglądać, bo moja mama ma imprezę urodzinową. Palcie licho to drugie, oglądałam to dwa tygodnie temu, ale od początku wakacji chcę obejrzeć Bitwę o Ardeny w całości tak typowo w telewizji i zawsze coś wypada, bo albo nas nie ma w domu, albo leci w środku tygodnia o 11 jak jestem w szkole. A teraz jeszcze to. No ja pierdzielę.
Poczekam trochę, może w wakacje znowu poleci trzy razy. xD
Za to przed kolacją mi się trochę poprawiło, bo czytałam akurat Igrzyska Śmierci, a potem, jak poszłam do kuchni na jedzenie, mój tata powiedział (nawiązując do filmu Pasażerowie):
- A więc to Katniss była w tym filmie? To miał [główny bohater] szczęście, że go nie ustrzeliła z łuku.
Śmiechłam nawet. :)


Idę już, bo nie dość, że w sumie nie mam co opowiadać (jakoś nie mam żadnych anegdotek ostatnio), to jeszcze się późno zrobiło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz