czwartek, 2 marca 2017

Historia Roja: następna misja

Jeżeli szkoła mnie czegoś zdążyła nauczyć przez te wszystkie lata, to tego, że większości rzeczy (również tych dziwnych), które pamiętam, dowiedziałam się poza nią.
No ej, przed chwilą bez większego problemu obliczyłam, że Daniel Craig kończy dziś 49 lat, przy czym ostatni raz sprawdzałam jego datę urodzenia jakieś trzy i pół roku temu, w okresie, w którym uważałam się za jego fankę, a tymczasem nie potrafię bez wahania podać wzoru na pole całkowite stożka albo pole koła, chociaż korzystałam z tego ostatnio w szkole.
Co prawda żadna z tych informacji nie powinna mi się przydać do życia, ale co się ponaśmiewam z systemu edukacji, to moje.


Dzisiaj w szkole mi odwalało. Co ważne, miałam na sobie koszulkę ze Złota dla Zuchwałych; na historii musiałam iść załatwić coś u pani z angielskiego i jak wracałam, to miałam ochotę wejść do klasy i zaszczekać (kto widział ten film, ten wie, o co mi chodzi). Ale się powstrzymałam.


A propos wczorajszego dnia Żołnierzy Wyklętych wrócił temat Historii Roja. Sporo osób (czyli głównie moi rodzice i nauczyciel historii) wypowiadają się krytycznie. W sumie nawet nie wiem czemu. Mnie się ten film bardzo podobał, pomijając aspekty polityczne (bo ostatnio przyjęłam postawę bycia ponad polityką) i historyczne (bo się nie wczytywałam i nie wiem, ile było tam niedopatrzeń czy czegoś). Całkiem radośnie zareagowałam na wieść, że na TVP1 co środę leci teraz serial na podstawie filmu, a dokładniej - jego rozszerzona wersja podzielona na 5 części. Będę miała co oglądać w wakacje, bo jest dostępny online. Poza tym właśnie piętnasty raz przewijam czołówkę, żeby posłuchać soundtracku.
Wiecie, co jest w tym najśmieszniejsze? To, że od roku mam na tablicy magnetycznej nad biurkiem ulotkę z Historii Roja i nikt się nie przyczepił. Dziecko szczęścia, hehe.


Poza tym cieszę się, bo są nowe odcinki Ojca Mateusza. Dzisiejszy odcinek mi się mega podobał, bo było dużo jednego z moich ulubionych bohaterów, czyli księdza Jacka. W ogóle jakoś się wzruszyłam.


Nie mogę się dziś nie uśmiechać, bo jeśli chodzi o rzeczy do oglądania, to jest fajnie. Tylko najpierw weź przetrwaj do końca matur...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz