niedziela, 26 marca 2017

Po co mam czas tracić...

Coś jest ze mną nie tak. Zawsze mi się wydawało, że jak będę miała miesiąc do matur, to będę łazić po ścianach ze stresu i w ogóle to zacznę pić kawę, bo zacznę siedzieć po nocach i zakuwać. Nawet teraz powinnam uczyć się polskiego, bo niby jutro kartkówka, a tymczasem siedzę se i się zastanawiam, czy by nie zamówić nowej koszulki z własnym wzorem. Podobnie było w piątek - miałam się uczyć, bo w sobotę miałam robić tamto i siamto, a skończyło się na tym, że uporządkowałam sobie gry. Powinnam uczyć się wosu, bo przez ostatnie miesiące go olewałam, albo przygotowywać się na ustny polski, bo w sumie nawet nie zaczęłam się dobrze przygotowywać, ale zamiast tego już planuję, w jaki sposób będę się chillować przed maturami. Może znowu poleci Złoto dla Zuchwałych na początku maja, a jak nie, to obejrzę sobie coś z kompa. Mam takie filmy, które po ostatnich wakacjach kojarzą mi się z kompletnym chill outem. Poza tym, zawsze można pograć w gry, co nie?


A jutro znowu do szkoły. Na samą myśl nie chce mi się nawet kłaść do łóżka, bo jak się położę, to będę musiała wstać rano. (Zawsze mogę nie kłaść się i być trupem, ale to już chyba gorsze). Po tym weekendzie jestem taka wychillowana, że to aż złe się wydaje. Ale przynajmniej napisałam pracę na konkurs z polskiego, hehe.
Zauważyłam, że znowu powodem, przez który nie chce mi się iść do szkoły, są znajomi. Mam taką ochotę zasadzić komuś kopa na ryj, że aż mnie roznosi. Gdzie jestem ja sprzed tych prawie dwóch lat, która tak asertywnie - i skutecznie - powiedziała paru osobom, że nie lubię się witać całusem w policzek? Dlaczego nie mogę teraz podejść i powiedzieć "Hej, denerwuje mnie to i to, weź trochę na wstrzymanie"? Nie no, dobra, prawda jest taka, że ja mówię o tym, co mi przeszkadza. Tylko że nie jestem traktowana poważnie. Bo przecież masz okres, bo przecież ja ci tylko mówię, co cię czeka na studiach, bo to przecież tylko zaczepki. W dupę se wsadź te zaczepki.
Chyba pora wytoczyć cięższą artylerię.
W sumie to chciałabym sobie pochodzić do szkoły cały tydzień w moich filmowych koszulkach (czyli tej ze Złota... i Bitwy o Ardeny), bo wtedy jestem chyba trochę pewniejsza siebie i w ogóle lepiej się czuję, ale mam w zwyczaju wrzucać koszulki do prania po jednym noszeniu, więc to nie przejdzie. Wracając do tematu z początku - chyba pora kupić jakąś nową. Kupiłabym znowu filmową, ale a) jestem zbyt zażenowana na zrobienie wzoru z Karlem-Ottonem, b) nie chcę mieć dwóch koszulek z tą samą osobą (czyli Donaldem Sutherlandem albo Robertem Shawem), bo co za dużo, to niezdrowo, i c) nie mam innych pomysłów. Może znajdę jakiegoś ciekawego gotowca w netach. W sumie zawsze mogę też podpytać dziewczynę, która mi robi szablony, czy byłaby skłonna zrobić coś w rodzaju plakatu, który pójdzie na koszulkę. Albo odejdę tym razem od obrazkowej tematyki i wrzucę na koszulkę sam cytat, bo to proste. Powiem szczerze, że w takim układzie miałabym jeden - akurat niefilmowy - pomysł, zresztą wpisujący się w temat.


Chciałabym mieć koszulkę z cytatem z tej piosenki, dokładniej z tym:

Po co mam czas tracić na mówienie do ściany
Ściana i tak zawsze swoje wie

Prawdziwy jest, czyż nie?
Tylko musiałabym sobie to załatwić przed końcem szkolnego. A najlepiej to do końca tego miesiąca, bo tak naprawdę to takiego prawdziwego chodzenia do szkoły nam zostały dwa tygodnie. Potem będą święta, a po świętach wszyscy będą mieć wywalone. A chodzi o to, że ja tę koszulkę chcę pokazać jednemu koledze, a nie będę specjalnie marnować jakiegoś weekendu albo dnia wakacji, żeby się spotkać. Ech, ciężkie życie.

Ej, ale czemu nie wpadłam wcześniej na to, że mogę wrzucić na koszulkę sam cytat? Przecież to takie proste i oczywiste. Znajdę sobie coś z jakiegoś filmu albo książki, albo jeszcze innej piosenki, i poleci.


Pogadałam sobie i od razu jakoś mi lepiej. Może nawet uda mi się jutro nagadać koledze. Jeden jego zły ruch i będzie opieprz. W ostateczności kop na ryj.
Późno się zrobiło, znowu. Z moim nowym hymnem na ustach idę spać. Jutro zdam relację, jak mi poszło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz