piątek, 21 kwietnia 2017

Oszukać system

Już od paru dni się zbieram, żeby tu napisać, ale kurde, ciągle się za późno robi. Ale dziś myślę, że dam radę.

Ostatnio zapomniałam jeszcze wspomnieć, że sobie we Wrocławiu kupiłam magnes, o taki:


Kupiłam go sobie, bo stwierdziłam, że w sumie nie mam żadnych pamiątek z Wrocławia (poza toną zdjęć, które zaginęły w czeluściach kompa taty, i notesem, który i tak trzymam w szufladzie), to wypada mieć coś i to takiego, co przynajmniej jakiś czas będzie na widoku. Ten jakoś tak mi się najbardziej spodobał.


We wtorek oglądałam sobie w telewizji film Tylko dla orłów, z Clintem Eastwoodem i Richardem Burtonem w rolach głównych. Żadnego z nich nie cenię sobie jakoś specjalnie, filmu też nie miałam w planach, ale mnie nosiło, żeby obejrzeć w TV coś wojennego, a Tylko dla orłów to była jedyna rzecz, jaka leciała przez wolne. W sumie to nawet cieszę się, że tak było, bo nie żałuję seansu, a tak to bym nie obejrzała.


Wczoraj na historii rozszerzonej oddawaliśmy referaty i pogadałam sobie z nauczycielem o Mengele, bo o nim pisałam jeden referat. Trochę mi szkoda tego, że tak późno zrobiłam coming-out, ale lepiej późno niż wcale, tak? :P

Poza tym oszukałam system i chyba mi wyjdzie średnia ocen powyżej pięciu. Na semestr miałam 4,83 xD A w najgorszym wypadku byłoby 4,76, czyli dalej pasek - ha, wygrałam!


A dzisiaj na matmie między mną a kolegą, który jeszcze miał coś zaliczać, wywiązała się taka rozmowa:
K: A jak zdam, to idziemy pić, wiesz o tym?
J: Ale dlaczego?
K: Co, wolisz jeść?
J: No...
No bo ja nie jestem typem człowieka, który idzie pić, bo się szkoła udała. Niby lepiej mieć taki powód niż pić bez powodu, ale że ja nie mam w sumie co świętować, bo rok jak co rok, no to w sumie słabo. Aha, i jeszcze ponoć po szkole kolega ma zorganizować grilla z okazji końca szkoły i ja niby też będę zaproszona. Nie dość, że nie wiem, z jakiej racji, to jeszcze nie miałabym z kim gadać.
Jakaś wymówka, żeby nie iść, zawsze się znajdzie. xD Właściwie to już od jakiegoś czasu chciałam sobie zrobić dokładną rozpiskę zajęć na wakacje, a nuż mi wypadnie wyjazd do Kato, nauka języków (co z tego, że wakacje), czekanie na kuriera (kij z tym, że kurier chodzi rano) albo obcowanie z kulturą wyższą (czyli czytanie albo oglądanie filmów, no ale ej, jak mam wybrać życie albo Karla-Ottona, to i tak wybieram Karla-Ottona, każdym kosztem. ewentualnie może być też Robert Shaw, Telly Savalas albo Charles Bronson, możliwości jest wiele, wtedy zresztą mogłabym ich spotkać, joł!).
No dobra, obcowanie z kulturą wyższą akurat można przełożyć, ale jak mi akurat wypadnie, że muszę jechać do Kato albo jak będę miała zaplanowaną jakąś wycieczkę po okolicy, to planów nie zmienię. A nie sądzę, żeby cała impreza miała być przekładana tylko dla mnie. No ej, tyle w wakacji w życiu przeżyłam spotykając się może raz z koleżanką z gimbazjum, a teraz mam nagle wychodzić do ludzi? No jeszcze mnie nie pomyliło. Wakacje w domu są wygodne. Wyjść to ja sobie mogę na pieprzoną pocztę, a nie takie. Właśnie, zapomniałam jeszcze o okazjach na zostanie samemu w domu i o wyjazdach z rodzicami. A nuż mi taki wypadnie, hehe.
Czuję się zabezpieczona.


Dobra, idę, bo chciałam jeszcze może coś napisać do referatu z polskiego (polonistki uparcie chcą dać mi 6 na koniec, a mnie 5 wystarczy, wrrr), a potem trzeba spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz