poniedziałek, 8 maja 2017

Ból istnienia

Wczoraj się tak rozpisałam, że Donald Sutherland jest mi na dobrą sprawę obojętny, a dzisiaj i tak pisałam o nim na maturze z angielskiego. xD Mieliśmy na podstawach napisać o spotkaniu z aktorem, na którym byliśmy, a potem polecić jeden film z nim. Chciałam napisać przez moment o kimś innym, ale Telly Savalas, Robert Shaw i Charles Bronson nie żyją, a jakbym miała pisać o Karlu-Ottonie, to chyba wpadłabym pod stół z zażenowania. Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden polski aktor, ale jeszcze nie widziałam z nim żadnego filmu i głupio byłoby pisać o czymś, o czym nie mam zielonego pojęcia. Wiecie, wybrałam najmniejsze zło.
A potem się dziwnie zrobiło, bo jak do mnie siostra zadzwoniła, to zapytała: "Złoto dla Zuchwałych czy Parszywa Dwunastka?", i ja myślałam, że już zadanie jest w necie i odgadła, o kim pisałam i pytała, jaki film polecałam, a ona pytała o to, z jakiego filmu mam ustawione granie na czekanie. (Mam z Wielkiej Ucieczki.). Jak gadałyśmy potem drugi raz, to nic o tym nie wspomniała, pewnie po to, żeby mnie nie zawstydzać, podczas gdy ja jestem roztrząsaczem i najchętniej bym ze wszystkimi sobie to wyjaśniała. Może jak się wyśpię, to mi przejdzie.



Mam problem, bo jestem w dziwnym stanie. Mam dość wszystkich i wszystkiego, ale nawet nie chce mi się wyładowywać złości. Mam ochotę umrzeć, ale mam powody, żeby żyć. Chcę gdzieś pojechać, pozwiedzać, coś zobaczyć, ale nie chce mi się wychodzić z domu. Popłakałabym sobie, ale chce mi się śmiać. Dodatkowo chyba mi niedobrze. I nawet nie mogę tego wszystkiego zwalić na okres, bo mi się skończył jakieś trzy dni temu. Na matury też nie, bo niby jest stres przed ustnymi, ale ogólnie to dobrze mi idzie.
Za bardzo kochliwa jestem, tyle. I za bardzo niepohamowaną wyobraźnię mam. Stanęłam w złej kolejce, jak rozdawali emocje i rozsądek, ot co. Po co ja się uczyłam tyle lat, jak ta mądrość będzie tylko na papierku, a w prawdziwym życiu będę nieudacznikiem i przegrywem. Nawet pozytywne myślenie mi rzadko wychodzi. Tylko fangirlować umiem i to aż za bardzo.
Naprawdę, mogłabym się teraz zabić, bo i tak nic ciekawego się ze mną nie wydarzy, ale za bardzo chce mi się żyć, chociaż powody są dziwne i całkiem błahe. Tylko co to za życie, jak ani nie potrafię dobrze chcieć umierać, ani dobrze chcieć żyć?
Idę spać, może rano będzie lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz