sobota, 27 maja 2017

Chorobowe

Jest źle.
Sprawa jest taka, że chyba jestem chora. Od wczoraj wieczora (czyt. ok. 22-23) boli mnie gardło, i to tak, że wprowadziło mnie w ten dziwny stan, w którym nie smakuje mi woda z butelki. Normalnie wody potrafię wypić ponad dwa litry dziennie, a jak jestem chora, to mi się chce rzygać po kilku łykach i właśnie dzisiaj mnie cofało, jak miałam wypić pół szklanki. Na szczęście ratuje mnie ten sok ze szklanych butelek, który dolewa się do wody/herbaty, żeby smakowała na owocowo, bo takie rzeczy mogę w swoim stanie pić.
Najgorsze jest to, że nie jestem jakoś obłożnie chora, bo normalnie wstałam z łóżka i mogłam funkcjonować, nie mam też gorączki (rano miałam podręcznikowe 36,6), ale praktycznie cały czas czuję swoje gardło (w ciągu dnia aż tak nie bolało, chociaż nie przeszło całkowicie), plus boli mnie trochę głowa, ale to akurat może być kwestia niewyspania (spałam około pięciu godzin, zwykle śpię co najmniej sześć) i tego, że jechałam dziś samochodem.
Przyznałabym się w domu, że czuję się chora i poleżała jeden dzień w łóżku, ale boję się, że uziemi mnie to na dłużej, niż bym chciała, a będę miała w tym tygodniu książkę do odebrania. Poza tym chyba nie wyglądam na chorą, bo moja mama albo siostra zwróciłyby uwagę na to, że jestem inna niż zwykle. Czyli chyba jednak nie jest źle...
Poszłam obwiązać sobie szyję szalikiem - może to siła sugestii, ale rano mi to pomogło, za chwilę wezmę sobie też pastylkę na gardło i może dożyję do jutra.


Jak wracaliśmy z tatą, siostrą i szwagrem do domu od babci, to wywiązała się rozmowa na temat mojego oglądania Szkoły - w sumie przyznałam się już wcześniej, ale w samochodzie wyszło na jaw, że moim osiągnięciem jest nieprzekroczenie liczby 3 odcinków na dzień, plus na pytanie taty "A ty coś czytasz w te wakacje?" odpowiedziałam "Tak, opisy odcinków". Potem poprosiłam, żebyśmy o tym nie rozmawiali, bo mnie jest samej z siebie głupio, że oglądam Szkołę, a miałam takie ambitne plany na te wakacje.
Ale to nie jest tak, że ja z tego serialu nic nie wynoszę. Dowiedziałam się z jednego odcinka, kiedy była katastrofa lotnicza na Gibraltarze, bo w sumie nie wiedziałam, a jak raz była w serialu lekcja historii, to data była wypisana na tablicy i z ciekawości sprawdziłam, co się stało w tym dniu. I teraz będę pamiętała.



Jakby choroba i Szkoła to było mało, dopadła mnie jeszcze gastrofaza. No, może nie do końca, bo dzisiaj jadłam normalnie, jeżeli nawet nie trochę mniej niż zwykle, ale mam ogromną ochotę na śmieciowe jedzenie. Mogłabym nawet w poniedziałek pojechać do Bytomia albo Katowic tylko po to, żeby pójść do McDonald's albo jakiejś pizzerii i się nawpieprzać. Teoretycznie jest to możliwe do zrobienia, ale nie wiem, czy mi się będzie chciało ruszyć dupę z domu. Może jutro będę zdrowsza, to ocenię, czy będę mogła coś planować.



Dobra, to ja idę dalej oglądać Szkołę, bo dzisiaj wygrałam los na loterii i moja ulubiona postać ma duży udział w drugim odcinku pod rząd. A potem spać, muszę odespać ostatnią noc.

2 komentarze:

  1. Zdrowia życzę!
    Czyli i Szkoła może czegoś nauczyć.
    Ostatnio wcinałam jedzenie z Maca, bo mam kupony, poza tym biała średnia kawa i tosty mi tam smakują. Ale teraz muszę od tego odejść, bo się zaczynam źle czuć.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Jak ktoś jest uważny... ;)
      Ja niestety nie mam kuponów, ale może dzięki temu będę się ograniczać czy coś.
      Również pozdrawiam :)

      Usuń