środa, 17 maja 2017

Niepokoje

Jestem już po ostatniej maturze, więc oficjalnie wprowadzam etykietę wakacje 2017. Joł.

Poza tym ustny angielski zdany na 100%, tak jak się wszyscy spodziewali. Moja nauczycielka z angielskiego mnie wyściskała i przy okazji powiedziała, że będzie mnie męczyć wiadomościami na Facebooku, a nauczycielka, która mnie nie uczyła, ale znała mnie i dzisiaj egzaminowała, stwierdziła, że mnie kocha za to, jak umiem ten angielski. Do tego wszystkiego udało mi się nastraszyć mamę, bo ogólnie to można było zdobyć 30 punktów i przez telefon powiedziałam smutnym głosem "Mamooo, trzydzieści!" - zgodnie z moim zamiarem mama najpierw myślała, że zdałam na 30%, ale potem się zorientowała, że to tyle punktów. (Siostra się już nie nabrała).
Przy okazji poznałam swoje możliwości, bo zazwyczaj funkcjonowanie po trochę ponad sześciu godzinach snu (kładłam się spać około wpół do pierwszej, obudziłam się o siódmej) nie jest dla mnie zazwyczaj zbyt komfortowe, a dzisiaj było okej i nawet tę maturę zdałam lepiej niż dobrze.

Mam trochę mieszane uczucia, bo udało mi się uniknąć rozmowy z kolegą na temat mojej nowej tapety i przy okazji nowej fascynacji, więc nie musiałam w zażenowaniu spieprzać do kibla, ale nie odzyskałam w końcu moich pieniędzy. To chyba dlatego, że daję sobą pomiatać. Trzeba było tupnąć nogą i zażądać tych pieniędzy, jak był czas. A teraz przez to wszystko wychodzi na to, że jeszcze będę musiała schować swoją dumę domatora do kieszeni i wybrać się do kolegi w któryś dzień, żeby mi dał te pieniądze. Ewentualnie schować dumę skąpca (którym niestety jestem tylko czasami) do kieszeni i pogodzić się z faktem, że cztery dychy już nie są moje, bo w sumie i tak od tego nie zbiednieję. Niby miałabym za to przejazd do Krk i z powrotem i jeszcze by mi zostało, bo bilet w jedną stronę ponoć kosztuje 15 złotych, ale to na to wyłożę z innych pieniędzy.
W ogóle kolega powiedział, że będzie organizował grilla i że termin będzie zależał ode mnie, bo to mnie wiecznie nie pasuje, a jak się ze mną osobiście dogada, to będzie dobrze. W kolejnym zdaniu sam sobie powiedział, że pewnie do końca wakacji się nie dogadamy, ale to już swoją drogą. Średnio chce mi się ruszać tyłek z domu, a spotkania ze znajomymi to już w ogóle mnie nie bawią. Nie mogę stracić całego tego czasu, kiedy to mogłabym siedzieć i oglądać Szkołę. xD A tak na serio to jestem skłonna połowę wakacji przesiedzieć u siostry, byle mieć dobrą wymówkę do niepojawienia się tu i tam. Albo do tego Krakowa będę jeździć raz na dwa tygodnie.


A propos tego Krakowa, pomysł, żeby tam pojechać więcej niż raz, jest całkiem kusząca. Nawet nie potrzebuję spektakli, i bez tego mogę być stalkerem. Chociaż z drugiej strony teatr to takie zapewnienie, że zobaczę osobę, o którą chodzi, na żywo, bo stalking niekoniecznie musi mi wyjść.
Jestem żałosna. Już się przecież przyznałam, o kogo chodzi, a dalej nie umiem o tym pisać. W zeszłym roku natychmiast usilnie chciałam przejść na używanie imion, i nawet szybko mi się to udało, a teraz nazwisko mi nie przechodzi przez palce. Może to dlatego, że on jest Polakiem i jakby przypadkiem trafił na mojego bloga, to się wszystko natychmiast wyda i będzie przejebane. xD Co prawda wydaje mi się, że na razie udaje mi się pozostać w ciemnym zakątku Internetu, ale nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie czas sądu ostatecznego.
Tak w ogóle to nie daje mi ta moja fascynacja spokoju. Nawet nie potrafię się wyłączyć i zacząć robić czegoś innego, tylko się jeszcze nakręcam niepotrzebnie. Chyba muszę zacząć zakręcać się wokół rodziców, żeby móc jechać do Krakowa (mimo że termin wciąż nieznany), może po tym bym się trochę ogarnęła. Albo po prostu muszę faktycznie znaleźć sobie zajęcie.
Ale najpierw idę oglądać Szkołę, odcinek sam się nie dokończy. Z czasem mi przejdzie, chyba.

3 komentarze:

  1. Co ja mówiłam? Gratuluję! Jestem z Ciebie dumna! <3
    Powinnaś tupnąć nogą, cztery dychy piechotą nie chodzą. Upominaj się nadal, zwrot Ci się należy.
    Może powiedz mu, że nie masz ochoty na ognisko i niech sam sobie ustali termin, w końcu to będzie jego impreza, nie Twoja, a spotkać chyba możecie się w innych okolicznościach.
    Miłego oglądania Szkoły! ;)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi! <3
      Mogłabym się upominać i odmówić tego ogniska, ale za mało mam pewności siebie w prawdziwym życiu. Prawdopodobnie skończy się tak, że pojadę na to spotkanie w pierwszym możliwym terminie i wyjdę zaraz po odzyskaniu pieniędzy, mówiąc, że przypomniałam sobie o czymś - czyli możliwie najszybciej. Ale to się jeszcze zobaczy.
      Dziękuję! :D

      Usuń