niedziela, 21 maja 2017

Rozrywkowe wakacje

Jest niedziela wieczór, a ja siedzę i się zastanawiam, jakie są moje oczekiwania wobec nadchodzącego tygodnia. Ogólnie to stwierdzam, że nie powinnam czuć się źle, bo w końcu nadzieję mam, spokój i czas, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Chciałam zacząć nagrywać na YouTube, i takie plany miałam już od dłuższego czasu, ale im bardziej zbliża się okazja, żebym mogła coś nagrać, tym bardziej mi się nie chce. Niechcenie niechceniem, ale to jednak też odpowiedzialność, bo to trzeba usiąść i coś powiedzieć, potem to zmontować, a żeby ładnie nagrać i ładnie zmontować, to trzeba mieć dobry sprzęt i dobry program, a na jedno i drugie musiałabym mieć pieniądze. To znaczy, na brak pieniędzy nie narzekam, ale chyba jednak wolę je wydawać na coś innego albo oszczędzać. Generalnie to mogłabym to olać, ale a) założyłam już nowy kanał na YT, gdzie trochę rzeczy już nawet jest i b) trochę osób wie o moich planach. Większy problem mam z tym drugim, bo kanałowi mogę pozwolić umrzeć śmiercią naturalną, ale co, jak ktoś spyta? W sumie głupio spławić, ale nagrywać, bo komuś tak zapowiedziałam, w sumie też trudno. Żal mi też było przez moment sławy, jaka by mogła przyjść wraz z YT, ale na sławę jeszcze przyjdzie czas, mówiłam o tym ostatnio.
Tak sobie piszę i coraz bardziej jestem pewna, że jednak pora porzucić ten pomysł, bo to wszystko zabiera (lub zabrałoby) i pieniądze, i czas, i nerwy. Jeśli chodzi o twórczość internetową, to na Blogspocie spełniam się wystarczająco, a wakacje chyba wolę przeżyć sobie spokojnie i po swojemu niż martwiąc się "pracą". A znajomych spławię, jak będzie trzeba.


Humor poprawia mi to, że w tym tygodniu zacznie mi się sezon na poranne zostawanie samej w domu, co daje mi przynajmniej godzinę dziennie na dowolne szaleństwa, w tym oglądanie dziwnych rzeczy w TV i komentowanie ich na głos. Tylko jak tu przejść do sedna, żeby to źle nie zabrzmiało... No powiem wprost: ostatni miesiąc mieszkała z nami babcia; jest trochę chora i potrzebuje opieki, a od śmierci dziadka w wakacje została sama, i tak mieszka czasem u siebie w domu, ale ktoś z nią jest, czasem u cioci, a teraz była u nas. I w tym tygodniu wraca znowu do siebie. To nie jest tak, że mi jej obecność w domu, bo szybko się przyzwyczaiłam i do dodatkowej osoby w domu, i do małych zmian w rozkładzie dnia. Bardziej już mam dość nieświadomej, ale jednak takiej trochę krytyki wobec a) wypracowanego przez ostatnie lata stylu życia oraz b) nie do końca zależnych ode mnie "nawyków" żywieniowych. Hasło jeszcze z okresu matur: A, bo W. [kuzynka, córka cioci, u której babcia mieszkała ostatnio] ciągle gdzieś wychodzi, do jakichś znajomych a Hania to tylko w pokoju siedzi i się tak uczy, nigdzie nie wychodzi. No i moje ulubione, padające przy kolacji: Hania, zjedz jeszcze kanapkę, będziesz głodna na noc. Ewentualnie wersja: Nie krępuj się, ja nie będę jadła tej grzanki, nie patrz na to, że ja nie jem. A to nawet nie jest moja wina, że mi się nie chce jeść. ;_; Ja wiem, że to są uwagi starszej osoby, która też nie jest do pewnych rzeczy przyzwyczajona, zresztą trzeba przyznać, że są całkiem słuszne, bo nie mam znajomych, do których mogłabym wychodzić (pomijając fakt, że na początku maja już się nie uczyłam) i jem mało, ale czasem mam dość. Przynajmniej miałam motywację, żeby przejść się przez ostatnie dwa tygodnie na kilka spacerów, bo pokazałam, że potrafię się ruszyć z domu, no i wtedy nie muszę słuchać narzekania ze strony wszystkich domowników w różnych sprawach. A jak "stan domu" wróci do stanu sprzed świąt, to już w ogóle będzie spokojniej i mniej nerwowo.



Przyznałam się dzisiaj w domu, że oglądam Szkołę. Przy kolacji wywiązała się taka rozmowa:
Mama: A co ty w tym pokoju robisz?
Ja: Serial oglądam.
M: A jaki?
J: Normalny.
M: No ale jaki tytuł?
J: Nie powiem, bo się będziesz śmiała.
M: Nie zaśmieję się, obiecuję.
J: Szkołę oglądam.
M: Aaa. I co, masz zamiar obejrzeć wszystkie odcinki, dwieście pięćdziesiąt czy ile ich jest?
J: Czterysta trzydzieści cztery.
Średnio pamiętam, co było potem, ale potwierdziłam, że tak, obejrzę. Obyło się bez przyznawania się, że jednym z powodów oglądania jest jeden z aktorów; rodzice i tak wiedzą, że to dla mnie forma rozrywki i nie zgłębiali tematu, ja też na razie nie mam potrzeby mówić, że częściowo jest inaczej. Formą rozrywki i tak ten serial pozostanie.




Miałam o jeszcze jednej rzeczy się rozpisać, ale trochę późno się zrobiło, a że kiedyś już o tym pisałam, to nie ma co narzekać. Obejrzę sobie jeszcze trochę Szkoły (normalnie bym już nie oglądała, ale wiem, że tym razem jest po co) i idę spać, żeby się wyspać.
Dobranoc! :)

2 komentarze:

  1. Skoro widzisz więcej minusów związanych z działalnością youtuberską, to może lepiej odłożyć to na kiedyś? Sława przyjdzie, kiedy nadejdzie czas.
    Od urodzenia mieszkam z jedną babcią, która teraz wymaga dużo pomocy, ale gdy chodziłam do szkoły, też miała podobne teksty, czasami nawet dość skrajne. Może czują się w obowiązku, by mówić podobne rzeczy?
    Zerknę sobie chyba dzisiaj na powtórkę Szkoły o 12 - przeziębiłam się i od soboty jestem całkowicie nie do życia, a że akurat siedzę na urlopie, to mogę dać się lekko ogłupić.
    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taki jest plan, żeby to odłożyć. ;)
      Tak też może być.
      Miłego oglądania! :)

      Usuń