poniedziałek, 15 maja 2017

Wyznaję

Byłam dzisiaj w Katowicach, głównie po to, żeby odebrać sobie paczkę w Empiku. Poza tym w sumie i tak nie zrobiłam za dużo. Kupiłam sobie jeszcze pomadkę i świecę zapachową w Rossmannie. Chciałam też znaleźć jakiś golf, bo mam nowe powody, żeby sobie kupić (nawet gama kolorów mi się powiększyła), ale obeszłam dwa sklepy i mi się przypomniało, że wiosna-lato to zły czas na szukanie golfów. Jak znowu zostaną wyrzucone na półki na jesieni, to sobie jakiś kupię. Nie musi być biały, to może tym razem mama się zgodzi.
Żeby nie przedłużać - zawartość paczki z Empiku przedstawia się tak:


 
To tak, żeby było, że robię w wakacje coś ambitnego, a nie tylko oglądam dziwne programy z TVN-u. xD Co prawda wakacji przede mną jeszcze dużo, więc na pewno coś by się znalazło, ale wolę od początku mieć jakąś alternatywę.



Kuuurde no. Niby powiedziałam tu i tam, że w dzisiejszej notce przyznam się, dla kogo oglądam Szkołę, ale jednocześnie potrzebowałam jednak jakiegoś katalizatora, tak jak w zeszłym roku do fascynacji Karlem-Ottonem przyznałam się dopiero, jak namówiłam rodziców na kupno Rzeźni numer pięć (jakkolwiek to nie brzmi) i egzemplarz pojawił się w domu. (Ciekawostka jest taka, że to wszystko było równo rok temu, bo wtedy też się przyznałam 15 maja, specjalnie sprawdziłam). No to zaczęłam sobie oglądać kolejny odcinek Szkoły, obiecując sobie, że wyrzucę to z siebie, jak osoba, o którą się rozbija, pojawi się na ekranie, i licząc na to, że pojawi się za trzy odcinki. Pojawiła się po trzech minutach. xD Kill me please.

No ale trudno. Obietnic się dotrzymuje. Niniejszym ogłaszam, że oglądam Szkołę głównie* z powodu Jana Mancewicza, czyli serialowego Zbigniewa Małka, nauczyciela historii. Nie wytłumaczę wam, dlaczego, bo w sumie sama chciałabym wiedzieć. Zdjęcia też tym razem nie wstawię, bo mi za bardzo głupio jest, jak ktoś potrzebuje, to sobie wyszuka. Tylko nie oceniajcie mnie, dobra?

Dziękuję, dobranoc, idę się topić we własnym zażenowaniu.


*Zaznaczam, że głównie, bo jak bym nie ceniła sobie też innych postaci i ogólnie całego serialu, to bym chyba zwariowała. Ale taki jest najważniejszy powód.
Nie wierzę, że to w końcu napisałam. xD

3 komentarze:

  1. To mnie zaskoczyłaś :D Nie chcę tłumaczeń, dlaczego on, ale i tak jestem w lekkim szoku. Chociaż z drugiej strony...
    Mam nadzieję, że będziesz się tego włoskiego uczyć ;)
    A tak przy okazji, skoro już piszę o języku, którego będziesz się uczyć/już zaczęłaś - jak poprawnie po hebrajsku wymawia się nave chaim?
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie komentowałam przez miesiące. Jakoś nie mam głowy do nadrobienia tego (blogger stanowi dla mnie obecnie otchłań pełną nieprzeczytanych rozdziałów). Przyjmijmy więc, że od maja komentuję Cię na nowo, okej?

      Usuń
    2. Tak czułam, że to będzie zaskoczenie. :D Doceniam, że nie potrzebujesz tłumaczeń.
      Będę, będę ;)
      Właściwie wymawia się to tak, jak się pisze; pofilozofować mogę tylko nad akcentem: "ch" w hebrajskim jest gardłowe (trochę mocniej od polskiego "h") + "i" jest takie bardziej przedłużone, bardziej jak "j" ale nie do końca. Nie zagłębiłam się w hebrajski tak bardzo, jak bym chciała, przez maturę, ale mam nadzieję, że pomogłam. :D
      Nie ma problemu. ^-^ Uściski!

      Usuń