piątek, 9 czerwca 2017

...minęło jak jeden dzień

No i mam już 19 lat.
Strasznie szybko zleciał ten ostatni rok. Jak sobie myślę o tym, co działo się w czerwcu zeszłego roku, to to się wydaje bardzo odległe, ale z drugiej strony takie uczucie to może właśnie dlatego, że przez ostatni rok dużo się działo. Bo po urodzinach było i wysyłanie listu, i ślub siostry, a potem niby nic, ale jednak z tym przygotowywaniem się do matury wszystko szybko mijało.



Byłam dzisiaj w szkole, żeby porozmawiać z wolontariuszką, i jakoś ta rozmowa sprawiła, że zaczęłam myśleć racjonalnie. Rozmawiałyśmy o studiach i o tym, że zdecydowałam się na Uniwersytet Śląski, a nie na przykład na wyjazd do Krakowa na Jagiellonkę. Pozastanawiałyśmy się trochę nad plusami i minusami, nad tym, że na UŚ mam dojazd z domu, a do Krakowa musiałabym się na dobrą sprawę przeprowadzić i takie tam. No i w związku z tym naszła mnie myśl, że prawdopodobnie moja decyzja była dobrą decyzją, bo gdybym pojechała do Krakowa, to nie potrafiłabym skupić się na nauce. Wiem z doświadczenia, że kiedy jestem zakochana/zauroczona/jak zwał tak zwał, to mam tendencje do stalkowania ludzi, a jeśli zostanę w domu, to będę to robić w ograniczony sposób (czyt. przez Internet), co jednak nie będzie tak czasochłonne i ryzykowne jak bieganie za ludźmi po mieście.
Dziwnie się czuję, pisząc, że wiem to z doświadczenia, ale takie są fakty. Jak w ostatniej klasie gimnazjum byłam zakochana, to przez kilka miesięcy chodziłam za jednym typem i obserwowałam go, jak była okazja. Nawet parę razy urwałam się przez to ze szkoły. No, może nie urywałam się tak typowo, ale jak czasami przepadała nam ostatnia lekcja, to nie mówiłam o tym mamie, tylko przez godzinę snułam się po dzielnicy i wracałam do domu o takiej porze, jak wracałabym przy normalnym planie lekcji. Możliwe, że robiłabym to do teraz, ale jak skończyłam gimnazjum, to on się przeprowadził ze względu na pracę i już nie mogłam. Z jednej strony dobrze, bo jednak mogłam skupić się na nauce - moje życie chyba jednak byłoby inne, gdybym w klasie maturalnej biegała po mieście tylko po to, żeby móc się napatrzeć na jakiegoś typa, z którym i tak nie mogłam się związać - ale z drugiej miałabym powód do wychodzenia z domu w wolne dni czy coś. W sumie to już nieważne - ważne, że nieświadomie, ale zadbałam o swoje wykształcenie.


Poza tym, że znowu miałam trochę dziwnych myśli, dzień był całkiem spoko. Całkiem fajne prezenty dostałam: od rodziców książkę, koszulę (które sama kupiłam w środę, ale co tam), bransoletkę (spod tego linku: https://pl.dawanda.com/product/101278171-bransoletka-gwiazdzista-noc-van-gogh) i piniądze, a od siostry ze szwagrem - czekoladki miętowe i skórzaną torbę, żebym miała z czym jeździć na uczelnię. Co prawda chciałam jeździć z torbą z laptopa, bo leży gdzieś w szafie i chciałam poużywać, szmaciane siatki na ramię też są spoko, ale to po prostu będę miała inną rzecz na każdy dzień czy coś. xD
Dostawałam też życzenia z dziwnych miejsc, czyli (w sumie standardowo) od Google'a oraz od... mojego banku. To było tak, że logowałam się dziś na stronie banku i wyświetlił mi się filmik, w którym będący twarzą ING Marek Kondrat składa mi życzenia (oczywiście bezimiennie, pewnie każdy dostaje taki sam w urodziny). Mimo wszystko jakoś miło mi się zrobiło.

Byłam też dziś w kinie na filmie Ponad Wszystko. Nie jest jakiś wybitny, ale moim zdaniem był lepszy od książki, bo książkę niby przeczytałam szybko, ale jakoś tak się nic w niej nie działo, a film szybko przeleciał. Możliwe, że to dlatego, że uważam Amandlę Stenberg za ładną, ale to już moje odczucia.



Niby nie narzekam, że ten dzień wyglądał jak wyglądał, ale pora nadrobić trochę Szkoły. I tak mi się udało obejrzeć dziś dwa odcinki, ale chciałabym więcej.
Dobranoc! 


PS. To 400. post tutaj, yay! :D 

2 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego jeszcze raz! <3 To nie może być przypadek, że 400. post to akurat urodzinowy :D
    O, czyli UŚ. Cieszy mnie to! :) Będziesz studiować w Sosnowcu?
    Mieć "Noc gwieździstą" na nadgarstku - pięknie!
    Buaha, rozśmieszyłaś mnie tymi życzeniami z ING. Widać, że chcą mieć dobre relacje z klientem :D
    Waham się, czy się wybrać na ten film; jeśli będzie u mnie w mieście, to powinnam pójść.
    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 To przeznaczenie :D
      Tak, będę studiować w Sosnowcu.
      Mnie to też w pierwszej chwili rozbawiło, ale z drugiej strony myślę, że takie drobne rzeczy są fajne. :)
      Mimo wszystko polecam ten film, bo oglądało się całkiem przyjemnie, ale ostateczną decyzję podejmiesz sama. ;)
      Pozdrawiam! :*

      Usuń