czwartek, 6 lipca 2017

Będzie fajnie

Paradoksalnie dzisiejszy dzień nie był tak zły, jak się spodziewałam, że będzie. Paradoksalnie, bo kiedy jest u nas sam bratanek, to potem czuję się wypluta, a dzisiaj były dodatkowo córki kuzynki, a nie było tak źle. Może to dlatego, że dzieci zajmowały się sobą nawzajem i nie musiałam za nikim biegać.


Wczoraj z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że wraz z rocznicą bloga zbliża się dzień zmiany opisu konta, czyli tego miejsca, gdzie teraz widnieje Życie jest niezdrowe..., a wcześniej było Nie ma zdrowych ludzi, są tylko niezdiagnozowani. Zdążyłam już zrobić research i po przejrzeniu mnóstwa tekstów bardziej nadających się na motto niż opis znalazłam dwa hasła, które mogłyby ewentualnie ujść: Przekonań nie zdobywa się łatwo oraz Zero nienawidzi innych liczb. Nie wiem, które wybrać, bo pierwsze wydaje mi się mniej lub bardziej podniosłe, tak jak dwa poprzednie, z kolei drugie jest podobnie przewrotne. Sama nie wiem, ale jeszcze się zastanowię.
Poza tym spodobało mi się hasło Nigdy nie jesteśmy tak bardzo bezbronni wobec cierpienia jak wtedy, gdy kochamy. Też gdzieś wykorzystam.
Wszystkie cytaty z Freuda.


Dowiedziałam się dzisiaj od mamy, że siostra rozważała zabranie mnie na urlop do Chorwacji, ale że termin wyjazdu przypadł na tydzień rekrutacji na studia, to nawet mi nie zaproponowała. Z jednej strony żal mi tej Wenecji, no i miło, że w ogóle o tym pomyślała, ale z drugiej pewnie i tak bym się nie zdecydowała, bo do Chorwacji nigdy mnie nie ciągnęło, to może nawet dobrze, że tak się wszystko złożyło.


Załatwiłam sobie też u mamy kupno jednej torby dżinsowej na ramię, którą widziałam w jednym sklepie w Bytomiu. Będziemy tam jeszcze raz w przyszłym tygodniu, na 80% kupię ją wtedy i będę mogła pochwalić się wzorem. 20% to ryzyko, że jej nie będzie, wtedy zamówię przez neta i pochwalę się relatywnie później. Będzie fajnie.



Kończę już tego posta, bo w sumie wyczerpały mi się tematy. Napisałabym jakiś rozdział, ale nie chcę zamęczać domowników odgłosami gwałcenia klawiatury, więc po raz (mam nadzieję) ostatni odłożę to na jutro. Czuję delikatny przypływ weny, więc tym razem naprawdę powinno się udać. Dzisiaj w zamian za to pooddaję się jeszcze mojej ulubionej rozrywce ostatnich dwóch miesięcy, bo pora jeszcze wczesna, a na nic innego nie mam warunków.
Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Nie żałuj tej Wenecji, przecież jeszcze pewnie będzie ku temu okazji ;)
    Ja chcę zdjęcie tej torby, jeśli już ją kupiłaś.
    Widzę, że zdanie zmienione i mi się podoba! Freud to dość mądry człowieczek był.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno. :)
      Torbę kupiłam, ale tak patrzę i widzę, że w końcu jej nie pokazałam. Wrzucę zdjęcie do następnego postu.
      Cieszę się, że się podoba!

      Usuń