poniedziałek, 10 lipca 2017

Sytuacje bez wyjścia

Tadaaaam! Mam nowy szablon!
Zamawiałam go parę tygodni temu, jak jeszcze myślałam, że u psychologa zawitam więcej razy niż dwa i wiecie, ten cytat (How do you run from what's inside your head? czyli w wolnym tłumaczeniu Jak możesz uciec przed tym, co jest w twojej głowie?) to miała być taka metafora tego, że mam niepoukładane w głowie i muszę się leczyć. Chociaż do tego, że mam niepoukładane w głowie i że moje własne myśli są tym, co jednak najczęściej zwraca się przeciwko mnie, i tak nawiązuje. A zdjęcia tak naprawdę nie wiem, czemu wybrałam. Zastanawiałam się nad nowym szablonem i tak jakoś mnie tknęło, że chcę mieć szablon z Mią Wasikowską w wydaniu Alicja w Krainie Czarów. Bo mam sentyment - co prawda tylko do filmu (książki nigdy nie przeczytałam) i tylko do pierwszej części, ale to nic. Właściwie to od zdjęć się zaczęło, bo obrazek z cytatem wyświetlił mi się przy okazji (z tego, co się zorientowałam, pochodzi właśnie z Alicji..., ale na 100% pewna nie jestem) i stwierdziłam, że mi pasuje.
Tyle z fascynującej historii tego szablonu. Jeśli chodzi o ocenę, uważam, że jest cudowny! ❤ Wiem, że mówię to zawsze, ale naprawdę skradł moje serce i chyba zostawię go na dłużej. Do końca wakacji raczej mi się nie znudzi, a na studiach raczej o szablonie nie będzie mi się chciało myśleć, także...



Jeśli chodzi o dzisiaj, to nie będę się rozpisywać, bo nic szczególnego się nie działo. Tylko ten Kraków ciągle mnie dręczy. Z jednej strony naprawdę chciałabym pojechać, bo a nuż będę miała okazję pochodzić po mieście, a jak nie będę miała, to będzie to okazja do nadrobienia paru rzeczy - samouczek do włoskiego pod jedną pachę, trzy książki pod drugą i nara, mogę siedzieć na wsi. Z drugiej jednak strony wiem, że przesiedzenie tych kilku dni w domu też da mi szansę do nadrobienia paru rzeczy, bo i będę mogła pisać opowiadania (bo chociaż na razie ciągle nie piszę, to zaczyna mnie napełniać energia i wiem, że jeżeli zacznę, to szybko nie skończę), i mogłabym obejrzeć jakiś film z własnego wyboru, i nawet poczytać bym mogła, a jak nie, to przynajmniej nie miałabym wielkich zaległości w oglądaniu Szkoły. I jedna, i druga opcja naprawdę, naprawdę kusi i ja już nie wiem, na co się mam zdecydować. Pierwsza opcja wydaje się dobra z tego względu, że moja mama jedzie do sanatorium w sierpniu/wrześniu i - nie narzekając - będzie mi łatwiej wykonywać zadania związane z kompem, może nawet udawałoby mi się przemycać jakieś śmieciowe jedzenie za plecami taty, więc odbiłabym sobie te dni hipotetycznie spędzone na wsi, również wyjazdu na kilka godzin do Krakowa jako miasta mogłabym być pewna, gdybym się odpowiednio postarała, no ale jednak...
No cóż. Przemyślę to jeszcze i takie tam.

Mój problem z przemyśliwaniem rzeczy jest taki, że jak o czymś nie myślę, to nigdzie to nie prowadzi, a jak już myślę, to za bardzo kombinuję i też to nigdzie nie prowadzi. Tak samo jest z kierunkiem studiów - mam wybrane dwa, w środę będzie ogłoszenie wyników rekrutacji, a ja dalej nie wiem, który kierunek wybiorę, jeżeli bez problemu dostanę się na oba.
Ogólnie to zapowiada się ciężki tydzień i ciężki miesiąc, jeśli chodzi o wybieranie. Obym tylko w ostatecznym rozrachunku była zadowolona.


Bo dawno nie było nic z netu, a przy pogodzie, która jest, ten gif pasuje.

Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Napisałaś ten post trzy dni po tym, jak z brygadą ZT obejrzałam właśnie pierwszą część Alicji. :D Mnie też szablon się podoba.
    Jakbyś chciała jechać w sierpniu (druga połowa, jakiś weekend) na jeden dzień do Krakowa, to ja się piszę na towarzysza ;) Obiecałam sobie co roku odwiedzać to miasto, a skoro Ciebie do niego tak ciągnie... Przemyśl propozycję!
    Podejrzewam, że jak już się na coś decydujesz, to czujesz się spokojniejsza niczym Bella Swan.
    Słodki psiak *__*
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz. :D
      Jeszcze to dokładnie przemyślę, ale pomysł wydaje się dobry. ;)
      Właściwie to tak właśnie jest.

      Usuń