niedziela, 16 lipca 2017

Tak sobie myślę... 2. urodziny

Witam wszystkich bardzo serdecznie w drugie urodziny tego bloga!
Tym razem nie przygotowałam nic specjalnego poza moim dobrym humorem, bo jakoś nie miałam pomysłu. Niby mogłam znowu zrobić filmik, ale w sumie nie wiedziałam z czego, więc pozostaje mi jedynie wspomnieć o tym, że siedzę na tym blogu już dwa lata, a wy razem ze mną, i że bardzo się z tego cieszę.

Ostatecznie zmieniłam opis profilu na cytat z Freuda Zero nienawidzi innych liczb. Chciałam też zmienić zdjęcie profilowe, ale nie wiedziałam, na jakie, to zostawiłam; oprócz tego do głowy przyszło mi, żeby - trochę przewrotnie - zmienić tytuł bloga, ale potem stwierdziłam, że dobrze jest, jak jest.


Ogólnie to ten post miał być wcześniej, ale z łóżka zwlokłam się o 10, ogarnięta byłam o 11, potem uparłam się na oglądanie jednego odcinka Szkoły, bo nakręciłam się po zajawce z końcówki poprzedniego, potem zwyczajnie nie umiałam się zebrać, potem byliśmy w kościele, a potem pakowaliśmy się na jutrzejszy wyjazd. Bo jutro wyjeżdżam na wakacje do Jeleniej Góry i wracam dopiero dwudziestego piątego - czyli kolejny post będzie prawdopodobnie dwudziestego szóstego, chociaż może zbiorę się zaraz po przyjeździe.
I tutaj nawiążę do tego, co powiedziałam na początku, że mam dobry humor. To głównie dlatego, że stwierdziłam, że jak dwa lata temu 16 lipca był dla mnie dniem zmian, to czemu teraz też nie ma być? Niby nie ma czegoś namacalnego, co bym zmieniała, ale mogę zmienić humor. Poza tym zapowiada się 8/9 dni (w zależności od podejścia w dniu powrotu) bez oglądania Szkoły, na co na głos narzekałam, ale po cichu uważam, że może wyjść mi to na dobre. Nie wiem co prawda, jak to odbije się na moim życiu po powrocie do domu, bo albo będę oglądać dwa razy więcej odcinków dziennie niż wcześniej, albo przez kolejnych kilka dni nie będę oglądać wcale, ale mam wrażenie, że na pewno w pozytywny sposób odbije się na moim nastawieniu - jeśli będę oglądać, to z takim optymistycznym nastawieniem, jak na samym początku, a jak nie będę, to przynajmniej spożytkuję czas na coś innego, a to mi raczej nie zaszkodzi. Co prawda najlepiej by było, gdybym znalazła jakiś złoty środek pomiędzy wszystkim, a nie sądzę, że mi się to uda, ale to nic. A nuż się wszystko dobrze ułoży.
No i pozbyłam się w końcu wyrzutów sumienia związanych z niepisaniem. Stwierdziłam, że chyba jednak wolę nie pisać nic niż na siłę napisać coś tak złego, że nawet mnie się nie spodoba. Mam jeszcze czas na napisanie paru rzeczy.

Moim jedynym i największym problemem jest tylko to, czy chcę w końcu jechać do kuzynki na parę dni, czy może jednak nie. Z jednej strony kusi mnie posiedzenie sobie parę dni na wsi i perspektywa wyjazdu na jeden dzień do Krakowa, ale z drugiej gdybym nie pojechała, to mogłabym posiedzieć kilka dni samej w domu i robić co tylko chcę, z korzystaniem z laptopa na czele - tak na dobrą sprawę na laptopie wszystko się opiera, bo laptop daje mi możliwość robienia kilku ważnych rzeczy, czyli pisania, grania i oglądania, bez tego mam tylko czytanie i ewentualnie naukę włoskiego, ale na to muszę mieć naprawdę dobry humor (do pisania w sumie też, ale to swoją drogą), a jak zostanę do tego przymuszona, to i tak na koniec będę chodzić po ścianach. No i nie przegapię przejazdu Tour de Pologne przez moje miasto. A do Krakowa jako do miasta zawsze mogę sobie pojechać przy innej okazji, jakbym się bardzo postarała, to nawet samą by mnie rodzice puścili.
Cóż, zobaczymy, jak to się ułoży. Najważniejsze to wierzyć, że cokolwiek się ostatecznie wydarzy, to będzie pozytywnie.


I z tą myślą was zostawiam. Tak jak w zeszłym roku, jakieś zdjęcia powinny się czasem pojawić na fanpage, jednak w kwestii bloga - do zobaczenia w przyszłym tygodniu!

2 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego z okazji drugich urodzin! <3
    Mam nadzieję, że uda Ci się podjąć decyzję w sprawie tego wyjazdu do kuzynki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń