wtorek, 1 sierpnia 2017

Mimo wszystko

Witam państwa bardzo serdecznie w nowym miesiącu!
Ogólnie to miałam napisać wczoraj, ale w sumie nie było o czym, więc piszę dziś.


Tym razem mogę powiedzieć, że na 100% nie jadę do kuzynki. Szykuje się kilkudniowa zamułka przed magicznym pudełkiem! Co prawda plany się trochę pozmieniały, bo rodzice mieli pojechać w czwartek, ale w piątek kuzynka ma mieć jakąś naprawę w domu, więc jadą w poniedziałek i utrudni mi to życie, bo będę miała w tym tygodniu do odebrania paczkę, której nie chcę w domu pokazywać, ale to nic. Jakoś dam radę.
Poza tym ten przesunięty wyjazd uratował mnie przed nieprzespaną nocą. Sprawa wygląda tak, że jutro w południe oraz o 5 rano w nocy z soboty na niedzielę w TV leci Zabawna Buzia, i stwierdziłam, że chcę to obejrzeć, ale żeby było w tym trochę przygody, no to obejrzę w nocy, ale że nie wiem, czy bym się obudziła w porę, to stwierdziłam, że w ogóle się nie położę. A ta zmiana planów zmotywowała mnie do tego, by załatwić sobie oglądanie jutro. Ja nie mówię, że i tak nie zarwę sobie jakiejś nocy, ale przynajmniej będę mogła bez wyrzutów sumienia położyć się spać, jak mnie zetnie o trzeciej, a tak to byłoby ciężko.


Uwaga, bo nadchodzi aktualizacja czytelnicza. W tym tygodniu skończyłam:

→ Ptaki ciernistych krzewów - ogólnie oceniam 10/10. Abstrahując od tła obyczajowego, momentami czułam się, jakbym czytała o sobie samej, naprawdę. Nigdy się tak nie czułam przy książce, a jeżeli się czułam, to bardzo dawno*; jest to oczywiście na wielki plus, bo przez to chyba mogłam jakoś tak lepiej odebrać tę książkę. A końcowy cytat to już w ogóle rozjebał system:

Ptak z cierniem w piersi wypełnia niezmienne prawo. Coś niezrozumiałego pcha go, by przebił się i zginął, śpiewając. W chwili gdy cierń wchodzi w ciało, nie pojmuje jeszcze, że to śmierć. Śpiewa i śpiewa, aż zabraknie mu tchu. Lecz my, gdy wbijamy ciernie w nasze piersi, jesteśmy świadomi, a mimo wszystko robimy to. Mimo wszystko.

Moje serce jest złamane przez prawdziwość tej końcówki, serio. Ostatni raz tak miałam po Jednym z nas.
*Jak to pisałam, to przypomniała mi się Ala Makota, czyli ostatni raz tak było w zeszłym roku. Ale innych przykładów już nie znajdę.

Wszystkie jasne miejsca - to z kolei w ogóle do mnie nie przemówiło. Może dlatego, że nie polubiłam głównych bohaterów. Ja wiem, że temat jest poważny i takie tam, ale jednak musieliby być inaczej wykreowani, żebym mogła ich polubić czy coś. Zwłaszcza Finch mnie irytował.

A dzisiaj zaczęłam czytać Oro. Wydaje mi się, że ta książka wywarłaby na mnie lepsze wrażenie, gdybym czytała ją wtedy, kiedy pierwszy raz o niej usłyszałam, czyli w gimnazjum, ale czyta się przyjemnie. No i główna bohaterka wywarła na mnie lepsze wrażenie niż bohaterowie WJM.



Dobra, spadam, bo przez Simsy się we wszystkim zapuściłam, a mam jeszcze większą niż wcześniej ochotę na pisanie opowiadań, żal tego nie wykorzystać.

2 komentarze:

  1. Kurczę, też powinnan obejrzeć jakis film lub chociażby kolejny odcinek Narcos przed premierą kolejnego sesonu, zamiast tego włączę następną koreańską dramę i przepadnę. Trudno.
    Gratuluję sukcesów czytelniczych :) Świetny cytat z Ptaków...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za oglądanie jakiegoś filmu prędzej lub później ;)
      Dziękuję :)

      Usuń